Z jednym z najlepszych Polaków grających na co dzień w 2. Bundeslidze, Filipem Szymańskim (Post SV Hagen)rozmawiał Michał Markowski.
Jak zaczęła się Pana przygoda z tenisem stołowym?
– Na pierwszy trening zabrał mnie tata. Miałem wtedy osiem, może dziewięć lat. Już wtedy często grywaliśmy razem w domu na stole kuchennym. Grywałem w tenisa w szkole i podczas zawodów SKS wypatrzył mnie ś.p. trener Mielewczyk i zaproponował mi grę w klubie.
Co Pan uważa za swój największy sukces?
– Szczerze mówiąc nie mam wielkich sukcesów, mimo iż jestem zadowolony z przebiegu mojej kariery. Myślę, że do największych należą medale zdobyte w mistrzostwach Polski juniorów, oraz dwa brązowe medale w grze mieszanej mistrzostw Polski seniorów. A jeśli chodzi o pojedynczy mecz to najlepiej wspominam zwycięstwo z Changiem Yen-Shu z Tajwanu, który plasował się w piątej dziesiątce na świecie.
Czy, Pana zdaniem, polska ekstraklasa jest mocna?
– Tak, uważam, że liga jest na bardzo dobrym poziomie i co najważniejsze, poziom ten cały czas rośnie.
Jak na grę wpłyną nowe przepisy odnośnie zakazu gry na świeżym kleju?
– Na chwilę obecną nie potrafię powiedzieć nic za ten temat, ponieważ do końca sezonu mam ważny kontrakt na sprzęt i nie testowałem jeszcze okładzin do gry bez kleju. Dopiero w lipcu będę mógł coś powiedzieć coś więcej.
Czyli nie będzie Pan kleił?
– No nie… jak wszyscy!
Co Pan sądzi o idei turniejów Grand Prix rozgrywanych w Łomiankach? Czy dla Was – zawodowców są one atrakcyjne?
– Moim zdaniem to dobry turniej i tego typu imprezy powinny się odbywać częściej. Można by jedynie go dopracować pod kątem organizacyjnym. Trzeba by było poszerzyć pola gry i zadbać jeszcze bardziej o czas rozgrywania turnieju.
Czy 1 maja zobaczymy Pana w Łomiankach?
– Niestety nie mogę przyjechać. Nie skończyłem jeszcze sezonu w Niemczech.
Na koniec chciałbym jeszcze spytać, jakim sprzętem Pan obecnie gra?
– Gram Butterfly’em – dwoma Sriverami max oraz deską Timo Boll Spark.
Bardzo dziękuję za rozmowę.
– Ja również dziękuję.