Blisko dziesięć lat temu siedlczanka Katarzyna Grzybowska trzymała pierwszy raz rakietkę do tenisa stołowego w ręku. Dziś jest jedną z najlepszych polskich zawodniczek młodego pokolenia i podstawową pingpongistką SKTS-u Sochaczew, klubu, który występuje w rozgrywkach ekstraklasy kobiet.
– Swoją przygodę z tenisem stołowym rozpoczęłam w Pogoni Siedlce. Miałam wtedy jakieś osiem – dziewięć lat. Pamiętam, że spodobałam się trenerowi, namówił mnie, żebym zaczęła ten sport traktować poważnie, i tak to się zaczęło – wspomina swoje początki Grzybowska.
Przez kolejne lata Grzybowska chodziła regularnie na treningi, jeździła na zawody, ogrywała się. Co ciekawe, była podstawową zawodniczką drugoligowej drużyny z Siedlec, gdzie w rozgrywkach ligowych była jedyną przedstawicielką płci pięknej. Dzięki grze z mężczyznami miała szansę na rozwój, a wszystko dlatego, że w Siedlcach nie było kobiecej drużyny z prawdziwego zdarzenia.
Gdy Grzybowska zaczęła się liczyć w kraju, została zauważona przez trenerów kadry i powołana do młodzieżowej reprezentacji Polski. To nie wszystko, dwa lata temu siedlczanka dostała propozycję gry w pierwszoligowym zespole SKTS Sochaczew, gdzie tym razem miała rywalizować z kobietami.
– Dostałam bardzo konkretną propozycję z Sochaczewa. Klub chciał w ciągu roku awansować do ekstraklasy, a ja miałam zagwarantowane miejsce w podstawowym składzie tej drużyny – dodała Grzybowska.
Ogranie z mężczyznami przyniosło efekty. Grzybowska była najlepszą zawodniczką I ligi, w całym sezonie przegrywając zaledwie jedną grę.
– W każdym meczu staram się dać z siebie wszystko. Przykładam się do każdego treningu i to przynosi efekty końcowy w postaci wygranych w lidze – zdradziła nam zawodniczka.
Dziś Katarzyna Grzybowska jest w klasie maturalnej i poważnie myśli o studiach na jednej z warszawskich uczelni. Grzybowska miała plan grać w ekstraklasie i go zrealizowała.
– Prowadzę trochę monotonne życie – szkoła, trening. Jestem zawzięta i lubię osiągać postawiony sobie cel – dodała siedlczanka. Zawodniczka z Siedlec jest obecnie trzecią zawodniczką SKTS-u Sochaczew, z którym walczy o utrzymanie się w lidze. W swoim dorobku ma kilkadziesiąt medali z różnych zawodów, w tym też z mistrzostw Europy juniorów z tego roku. Jednak Grzybowskiej marzy się coś więcej – wyjazd na olimpiadę. Ale za nim to zrealizuje, chciałaby zdobyć medal mistrzostw Polski seniorów. Patrząc na ostatnie wyniki i postęp, jaki ta zawodniczka zrobiła w przeciągu ostatnich dwóch lat, jej cichy plan może się spełnić i Grzybowska może na stałe zapisać się na kartach historii tenisa stołowego w Polsce.
Artykuł pochodzi z tygodnika Polska „Nasze Miasto”, który można kupić na Mazowszu. Autorem tekstu jest Paweł Gąsiorski.
Foto: Ireneusz Kanabrodzki