Z Holenderką Li Jiao, jedną z najlepszych europejskich zawodniczek, byłą mistrzynią Europy i aktualną drużynową mistrzynią Europy rozmawiał Paweł Gąsiorski.
Co tak naprawdę się stało podczas mistrzostw Europy w Moskwie, że nie podeszłaś do gry w turnieju indywidualnym?
– Byłam bardzo zmęczona fizycznie i mentalnie. To tak jedyne powody mojej nieobecności w turnieju indywidualnym.
Czy teraz jest już wszystko dobrze?
– Tak, wszystko jest w normie, czuję się bardzo dobrze.
Twój klub Li Ning/Mfs Heerlen jest zdecydowanym faworytem Ligi Mistrzyń. Czy uda wam się wygrać te rozgrywki?
– Mamy bardzo silną drużynę. W zeszłym sezonie udało nam się wygrać, mam nadzieję, że w tym będzie podobnie.
Czy już teraz myślisz o przyszłym sezonie? Podobno jeden z klubów z Polski interesuje się twoją osobą?
– Jeszcze za wcześnie, abym myślała o przyszłym sezonie. Chce się skupić na obecnym i wywalczyć z klubem jakiś tytuł. Miło mi jest usłyszeć, że klub z Polski interesuje się mną, ale na razie nic o tym nie wiem.
Jesteś jedną z faworytek międzynarodowych mistrzostw Polski. Jak oceniasz swoje szanse na zwycięstwo w tym turnieju?
– Gram cały czas na swoim poziomie, ale czy to wystarczy, żeby wygrać w Warszawie? Ja tego nie wiem.
Wielu czytelników Magazynu Polski PingPong interesuje to, jakim sprzętem grasz. Czy możesz nam to zdradzić?
– Tak, to nie jest tajemnica. Gram dwoma okładzinami DHS Skyline 2 oraz starą deską firmy Yasaka.
Dziękuję za rozmowę i życzę samych sukcesów.
– Dziękuję.