Petr Korbel to jeden z najlepszych czeskich zawodników w historii. Korbel zdobywał medale mistrzostw Europy i Świata, był także czwartym zawodnikiem na olimpiadzie w Atlancie. Po udanych wojażach po Japonii udało mi się zadać Petrowi kilka pytań.
Petr, dlaczego zdecydowałeś się na zmianę klubu? Czy uważasz, że z Borussią Dusseldorf możesz osiągnąć większe sukcesy niż z Müller Würzburger Hofbräu?
Chciałbym zakwalifikować się na olimpiadę w Pekinie. W Dusseldorfie mam wspaniałe warunki do trenowania, jestem też motywowany przez młodych graczy do treningu. Chce jeszcze przez kilka lat pograć na najwyższym poziomie, dlatego postanowiłem przenieść się do Dusseldorfu.
W Dusseldorfie będziesz grać razem z Bartoszem Suchem, co myślisz o tym zawodniku?
Bartosz jest utalentowanym graczem, a w Dusseldorfie będzie miał idealne warunki do trenowania, a trenować będzie nie byle z kim, bo z zawodnikami ze ścisłej europejskiej czołówki. Wszystko będzie zależeć od niego, jeżeli dobrze wykorzysta swoją szansę, to w przyszłym sezonie powinny być tego efekty.
Czy macie jakiś cel postawiony przez działaczy Borussii?
Chcemy zakwalifikować się do play-offów Bundesligi i powalczyć w tegorocznym pucharze ETTU.
Podczas ostatnich Drużynowych Mistrzostwach Świata graliście z Polakami. Jak oceniasz ten mecz? Przegrałeś wtedy z Wang Zeng Yi, ale udało Ci się pokonać Jakuba Kosowskiego.
Było to dziwne spotkanie, zwłaszcza, że tak naprawdę walczyliśmy „o nic”. Nie graliśmy na sto procent swoich możliwości, a mimo to udało nam się wygrać.
Tak się zastanawiam, skąd Czeska Federacja Tenisa Stołowego ma pieniądze na wasze wyjazdy na przeróżne turnieje z cyklu Pro Tour? Polska jest cztery razy większa, a mimo tego, nasi działacze nie potrafią zapewnić naszym reprezentantom występów w większości turniejów Pro Tour. Jak to jest u was?
Nasza Federacja wprowadziła nowy system, który zapewnia młodym zawodnikom udział w licznych turniejach Pro Tour. Skąd nasza Federacja bierze na to pieniądze, tego nie wiem. U nas jest tak, młodzi zawodnicy mają zapewnioną podróż albo opłacone wpisowego, a resztę kosztów pokrywa już sam zawodnik. Najlepsi gracze, tzw. „elita”, mają wszystko zapłacone przez Federację.
Jak wam się układa współpraca z czeskimi mediami? W Czechach sportem numer jeden jest Futbol, tuż za nim jest hokej. A gdzie jest tenis stołowy?
Tenis stołowy jest zdecydowanie za tymi dyscyplinami. Ale pozostaje nam wierzyć, że będzie lepiej…
Jesteś filarem swojej reprezentacji, ale również jesteś jednym z organizatorów Prague Open. Tegoroczne zawody zgromadzą na starcie największe sławy tenis stołowego, z Jan-Ove Waldnerem na czele. Jak tego dokonałeś, że na ten turniej przyjeżdżają tacy zawodnicy?
Praga jest bardzo ładnym miastem. Turniej z taką obsadą jest doskonałym sprawdzianem formy przed rozpoczęciem nowego sezonu w niemieckiej Bundeslidze. Do tego można pograć z naprawdę dobrymi zawodnikami. To wystarczy, by do Pragi przyjechali doskonali pingpongiści.
Pula tegorocznym zmagań to 7000 euro. To prawie jak Pro Tour?
Pro Tour ma większą pulę nagród, ale u nas jest lepsza atmosfera. Z roku na rok mamy coraz większe fundusze.
A czego oczekujesz po tego typu zawodach?
Mam nadzieję, że na nasz turniej przyjedzie dużo ludzi, a obsada będzie coraz lepsza, co za tym idzie, poziom coraz wyższy.
Wygrałeś Prague Open już dwa razy. Czy wygrasz trzeci raz?
Konkurencja będzie ogromna, ale mam nadzieję, że uda mi się w powalczyć o zwycięstwo. Nie ukrywam, że będę jednym z faworytów.
Tego Ci życzę! Dziękuję za rozmowę.
Dziękuję także i pozdrawiam wszystkich sympatyków tenisa stołowego w Polsce.
Rozmawiał Paweł Gąsiorski