Z Xu Jie, aktualną mistrzynią Polski, o igrzyskach olimpijskich w Pekinie i przygotowaniach do nowego sezonu rozmawiała Natalia Bąk.
Słowa, które kojarzą Ci się z Olimpiadą w Pekinie to…
– Cudowne poczucie spełnienia…
Wylądowałaś na lotnisku w Pekinie ze świadomością, że za kilka dni weźmiesz udział w olimpiadzie. To marzenie każdego sportowca, lecz udaje się nielicznym. Wiedziałaś, że twoje wyniki będzie śledziła cała Polska i nie tylko. Co czułaś?
– Tuż po wylądowaniu w Pekinie liczyło się dla mnie tylko to, że olimpiada jest akurat w Chinach, czyli w mojej ojczyźnie. Byłam świadoma, że udało mi się zakwalifikować na IO, ale przez pierwsze minuty żyłam tylko tym, że jestem w Chinach. Dopiero po założeniu sprzętu sportowego poczułam, że reprezentuję Polskę i jestem olimpijką. Kiedy już znalazłam się na hali poczułam adrenalinę i lekki dreszczyk emocji związany z pierwszym startem.
Jak oceniasz atmosferę na IO w polskiej ekipie?
– Teoretycznie wszyscy mieszkaliśmy w jednym miejscu (trzy budynki obok siebie), ale od samego początku każdy chciał jak najlepiej przygotować się do swoich startów. Dlatego nie było czasu na rozmowy, czułe słówka. Owszem, było widać zainteresowanie ze strony wszystkich działaczy i innych reprezentantów Polski, ale kończyło się ono na pytaniach typu „kiedy startujecie” i „jak forma”. Kiedy uczestniczy stopniowo kończyli swoje występy widać było smutek, załamanie albo przeciwnie, czyli radość i uśmiech na twarzy.
Jak przyjął was Pekin, jak zachowywali się Chińczycy?
– Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona tym, jak przyjęły nas Chiny. Bardzo się postarali i wszystko wyglądało naprawdę rewelacyjnie. Widać było miłe gesty, słowa. Mam też wrażenie, że na początku Chińczycy nie wiedzieli jak się zachować w stosunku do nas, do „Chińczyków z krwi”, ale reprezentujących barwy odmiennych państw. Mimo to czułam się dumna, że gram w tenisa stołowego, że to jest narodowy sport w Chinach, i że olimpiada jest akurat tutaj.
Czy odpoczęłaś już po powrocie z Chin do Polski? Jak wyglądały twoje przygotowania do nowego sezonu i czy jesteś już gotowa na pierwsze starty?
– Miałam jedynie 8 dni wolnego, więc nie było za wiele czasu na odpoczynek taki, jaki bym sobie wymarzyła. Choć z drugiej strony im dłużej odpoczywam, tym trudniej dojść mi do optymalnej formy, więc nie narzekam. Moja forma na razie nie jest w pełni zadowalająca, ale do pierwszego meczu jeszcze dwa tygodnie, więc jestem nastawiona pozytywnie i wierzę, że będzie w porządku.
Pytając o nowy sezon nie mogę pominąć tematu wprowadzenia zakazu używania substancji lotnych w klejeniu i zmian w polskim systemie rozgrywek? Jak radzisz sobie z nowym sprzętem?
– Na razie miałam bardzo mało czasu, żeby przetestować nowy sprzęt. Potrzebuję trochę czasu, żeby się przyzwyczaić i móc ocenić, ale uważam, że władze niepotrzebnie wprowadziły taki zakaz. Jeśli chodzi o zmiany w polskim systemie rozgrywek to bardzo fajnie, że liczba drużyn zwiększyła się z ośmiu do dziesięciu. Liga jest w tym sezonie bardzo wyrównana, jest jeszcze więcej Chinek i będzie można zagrać jeszcze więcej ważnych pojedynków, z których będzie można się czegoś nauczyć. Wiem, że na turniejach ogólnopolskich Chińczycy nie będą mogli już grać. Moim zdaniem to nie jest dobra zmiana, ponieważ nam, zawodnikom powinno zależeć na tym, aby się rozwijać, a nie wszyscy mają możliwość wyjazdu na turnieje międzynarodowe. Dlatego jedynym rozwiązaniem dla nich jest zmierzenie się z lepszymi Azjatami na turniejach OTK. Niestety teraz taką szansę będziemy mieć jedynie na meczach ligowych.
Jakie są twoje cele na rozpoczynający się sezon?
– Na pewno bardzo trudny sezon mam właśnie za sobą. Teraz chce mieć więcej przyjemności z gry. Oczywiście chciałabym obronić tytuł mistrzyni Polski oraz pomóc swojej drużynie w zajęciu jak najwyższego miejsca w ekstraklasie.
Życzę Ci ich spełnienia i dziękuję za rozmowę.
– Dziękuję.
Rozmawiała Natalia Bąk