Andrzej Kawa został nowym prezesem Polskiego Związku Tenisa Stołowego. Kawa w walce o fotel prezesa pokonał Wojciecha Waldowskiego stosunkiem głosów 45:37.
Kawa na tym stanowisku zastąpił Jerzego Dachowskiego.
zarząd PZTS:
Piotr Pielaciński 46 głosów
Dariusz Szumacher 44
Mariusz Baruch 41
Sylwester Małecki 39
Tadeusz Szydłowski 38
Ryszard Weisbrodt 38
Janusz Błażejewicz 34
Józef Jagiełowicz 32
Władysław Chrabąszcz 30
Barbara Stach 30
Ryszard Kulczycki – dogrywka, 34
Komisja rewizyjna:
Henryk Michalak 51 głosów
Marian Skorodzień 44
Leszek Kozieł 41
Jerzy Mazur 37
Dariusz Łysuniak – dogrywka, 34
Andrzej Kawa jest magistrem wychowania fizycznego Akademii Wychowania Fizycznego w Gdańsku oraz absolwentem Wydziału Zarządzania i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. Przez kilkanaście lat współpracował z Polskim Związkiem Tenisa Stołowego jako trener Kadr Narodowych. Był także wieloletnim Szefem Szkolenia PZTS. Jest starszym wykładowcą na gdańskiej AWFiS.
komentarz redakcji:
Serdecznie gratuluje Andrzejowi Kawie prezesury. Mam nadzieję, że to jest dobry wybór. Mamy nowy zarząd i nowego prezesa. Pamiętajcie, że całe środowisko oczekuje od Was prawdziwej rewolucji. Liczę na to, że jej dokonacie. Zwróćcie uwagę na młodzież, bo mamy coraz mniej licencji. Zacznijcie utrzymywać jakieś kontakty z nami, dziennikarzami. Do tej pory było to bardzo zaniedbywane. Liczę na to, że znajdziecie sponsora, nie tylko sprzętowego, ale takiego, który da pieniądze. Dajemy Wam kredyt zaufania, nie zawiedźcie nas. Ze swojej strony chciałbym podziękować Markowi Przybyłowiczowi, który pomógł mi zwalczyć ten beton. Bez niego i jeszcze kilku zapaleńców, dzisiejsze wybory nie wprowadziłyby nic nowego. Marku dzięki, jesteś WIELKI!
Ps. To, że jest nowa władza, nie oznacza, że nie będziemy Wam patrzeć na ręce 🙂
Info z Polskiej Agencji Prasowej:
Andrzej Kawa prezesem PZTS
Andrzej Kawa został prezesem Polskiego Związku Tenisa Stołowego. Wyboru dokonali delegaci na Walne Sprawozdawczo-Wyborcze Zgromadzenie PZTS, które odbyło się w sobotę w Warszawie.
Na stanowisku zastąpił Jerzego Dachowskiego, który rolę szefa związku pełnił przez ćwierć wieku – w latach 1975-1992 i od 2001 roku (kilka lat temu, ze względu na kłopoty zdrowotne, został czasowo zastąpiony przez wiceprezesa ds. sportowych Wojciecha Waldowskiego – pracował jako p.o. – PAP).
W głosowaniu tajnym Kawa pokonał jedynego kontrkandydata – Waldowskiego 45:37.
„Pierwszym zadaniem będzie uporządkowanie sytuacji w związku pod względem prawnym i stworzenie bilansu otwarcia” – powiedział PAP 43-letni Kawa, który w latach 2000-2005 był szefem wyszkolenia w PZTS, a wcześniej prowadził m.in. kadrę kobiet.
„W związku przepracowałem 18 lat, będąc szkoleniowcem wszystkich grup wiekowych, za wyjątkiem drużyny seniorów mężczyzn. Jestem wykładowcą na gdańskiej AWFiS, a także od dziesięciu miesięcy dyrektorem ds. programowo-sportowych COS” – dodał prezes PZTS, którego pasją jest też piłka nożna – współpracował z Lechią Gdańsk.
Przed sobotnim głosowaniem trudno było wskazać faworyta. Kawa błysnął świetnie przygotowanym programem, pod hasłem PZTS (Praworządnie Zawsze i Tylko Skutecznie). Były trener zapewnił, że zadba m.in. o stworzenie profesjonalnego sztabu szkoleniowego. Zapewnił również, że selekcjonerzy wyłaniani będą w drodze konkursów.
Mniejsze wrażenie na delegatach wywarł Waldowski, mimo że zapowiadał bezpłatne skomputeryzowanie poszczególnych wojewódzkich związków i przekazanie im sprzętu sportowego. „Ale nie ukrywam, że będę prezesem realistą, dlatego dojdzie do cięcia kosztów w PZTS. Z kolei Jerzy Dachowski, nawiązując do 14 lutego – Dnia Św. Walentego – był prezesem miłości” – mówił na krótko przed ogłoszeniem wyników wyborów.
Dachowski już wcześniej ogłosił, że nie będzie kandydował. „Kończę swą 35-letnią działalność w związku – stwierdził prezes honorowy PZTS. – Przyznaję, że brakowało nam strategicznego sponsora finansowego, bo sprzętowego mieliśmy” – dodał.
Wieloletni szef związku nie mógł pogodzić się z oskarżeniami, m.in. o złe zarządzanie i nieodpowiedzialną politykę finansową, jakie w ostatnim czasie padły pod jego zarzutem ze strony niektórych delegatów. „Bardzo bolą mnie niesprawdzone informacje, że związek jest zadłużony i bankrutuje. To nieprawda. Każdego roku rozliczaliśmy się z Ministerstwem Sportu i Turystyki i nie było problemów. Nie wolno szkalować ludzi, którzy na to nie zasłużyli” – zakończył przemówienie Dachowski. Jego wystąpienie zostało skwitowane owacją na stojąco.
Jednym z adwersarzy ustępującego prezesa był Marek Przybyłowicz, delegat z Mazowsza. Zarzucał, że związek działa niezgodnie z prawem, bowiem kadencja władz zakończyła się 6 listopada 2008 roku.
W podobnym tonie wypowiadał się sekretarz stanu w ministerstwie sportu Adam Giersz, który przez wiele lat współpracował z Dachowskim. „Według nas nie ma zarządu PZTS i komisji rewizyjnej od 6 listopada 2008” – powiedział były trener Andrzeja Grubby i Leszka Kucharskiego, zaznaczając, że wznowienie współpracy (m.in. przekazanie dotacji) z MSiT nastąpi po wyborze nowych władz.
Inną opinię przedstawił prawnik MSiT Marek Stopczyński. „Zarząd, który działał między listopadem a styczniem mógł podejmować czynności, które wywołują skutki prawne” – stwierdził.
Dachowski przedłużenie kadencji o trzy miesiące argumentował w ten sposób: „Już w kwietniu zarząd zastanawiał się nad tym, ponieważ czekała nas niezwykle pracowita jesień 2008 – przygotowanie prezentacji Warszawy jako kandydata do organizacji mistrzostw Europy 2011, wizyta prezydenta europejskiej federacji Stefano Bossiego oraz przeprowadzenie turnieju z cyklu ITTF Pro Tour. To ogrom pracy, a w związku pracuje mało osób – mówił wieloletni szef PZTS.
– Wysłaliśmy pismo do ministra Mirosława Drzewieckiego z pytaniem, czy w tej sytuacji jest możliwość przedłużenia czteroletniej kadencji. W odpowiedzi otrzymaliśmy pozytywną odpowiedź, podpisaną przez ówczesnego sekretarza stanu w MSiT Zbigniewa Pacelta. Przez siedem miesięcy nic się nie działo, a tymczasem dwa tygodnie przed tym zjazdem minister poinformował, że podpis Pacelta (kilka miesięcy temu został odwołany, a obecnie jest prezesem Polskiego Związku Pięcioboju Nowoczesnego – PAP) jest nieważny. Nie zamierzaliśmy łamać statutu” – dodał Dachowski.
Giersz wyjaśnił, że Pacelt nie miał kompetencji do przedłużenia kadencji władz, a jego decyzja nie może być traktowana jako pismo organu ministra.