Podczas pobytu w Považskiej Bystricy (Słowacja) naszła mnie pewna refleksja. Dlaczego w Polsce tenis stołowy jest traktowany po macoszemu. Dlaczego jest tak źle? Dlaczego media nie interesują się naszą dyscypliną?
Otóż odpowiedzi na moje pytania odnalazłem w Słowacji, wśród słowackich dziennikarzy wszystkich mediów. Przy przysłowiowym zielonym stoliku trwała dyskusja na temat tenisa stołowego, na temat tego, co jest źle, co należy zmienić. Dla przypomnienia, Słowacja jest około ośmiu razy mniejsza od Polski.
Nie tak dawno Polski Związek Tenisa Stołowego na swoich stronach zachwycał się wykupieniem 10 000 licencji. Wszyscy uważali to za wielki sukces, w końcu w 40 000 000 narodzie aż 10 000 osób gra w tenisa stołowego. Dla porównania, Słowacja ma zaledwie 5 000 000 mieszkańców, a zawodników licencjonowanych jest około 12 500. Nie jest to jakaś oszałamiająca liczba, ale w Słowacji liczy się przede wszystkim hokej i piłka nożna, tenis stołowy dopiero się rozwija, powstają nowe kluby, nowe ośrodki, nowe firmy sportowe. Kraj bardziej przypomina Polskę za czasów komuny, ale o tenis stołowy potrafi zadbać. Mam tu na myśli przede wszystkim media. Urywki z meczów ligowych są pokazywane w słowackiej telewizji, radio przeprowadza transmisje z turniejów, gazety potrafią poświęcić całą kolumnę na wyniki ligowe. To wystarczy, by w Słowacji tenis stołowy z roku na rok coraz bardziej się rozwijał. Przybywa klubów, zawodników, osób chcących finansować tenis stołowy. Słowaccy zawodnicy jeżdżą z Pro Touru na Pro Tour, ogrywają się. Dobre kontakty medialne, rokujący na przyszłość tenis stołowy jest zapewne zasługą osób z zarządu Słowackiego Związku Tenis Stołowego. Moje spostrzeżenia potwierdzają słowaccy dziennikarze, którzy również wuważają, że to właściwe osoby na właściwych miejscach. A jak jest w Polsce?
W Polsce media przez Polski Związek Tenisa Stołowego traktowane są źle. Wszędzie trzeba mieć układy, aby coś załatwić. Sam jestem organizatorem Mistrzostw Europy Dziennikarzy w tenisie stołowym, dlatego wiem co mówię. Wiem jak ciężko jest poprosić PZTS o wysłanie komunikatu do innych krajów. Nie mówię już o pomocy przy organizacji, bo PZTS nie obchodzą dziennikarze. Nie obchodzi impreza, która do Polski sprowadza żurnalistów z całej Europy.
Sami musimy szukać sponsorów na wyjazdy zagraniczne, integracyjne, promujące polski tenis stołowy w świecie. Czasami odnosimy sukcesy, informujemy media, agencje prasowe, a nawet PZTS. Niestety, nie zasługujemy na to, aby informacja o naszych skromnych sukcesach ukazała się na stronie Polskiego Związku Tenisa Stołowego. Dlaczego? Bo pewne osoby mają takie wpływy, że nie pozwalają na to, by pisać o sukcesach naszych dziennikarzy.
Być może to wina osób z zarządu PZTS-u? Jak zwykle po kolejnych związkowych wyborach były obietnice, że będzie lepiej, że odbudujemy nasz sport. Niestety, z roku na rok jest coraz gorzej. Z takim działaniem nigdy nie dogonimy Słowaków, Czechów, nie wspominając już o Niemcach.
Kolejnym problemem jest brak komunikacji. Dlaczego Polski Związek Tenisa Stołowego nie wysyła raportów ligowych do wszystkich polskich mediów? Dlaczego nie informuje ich o sukcesach naszych reprezentantów? Dlaczego Polski Związek Tenisa Stołowego nie ma rzecznika prasowego? Dlaczego PZTS nie współorganizuje imprez, które mogą wypromować ten sport w mniejszych miejscowościach? Dlaczego brakuje pieniędzy na wyjazdy naszych zawodników na Pro Toury?
Tenis stołowy jest w tej chwili niszową dyscypliną jeżeli weźmiemy zainteresowanie mediów. Dlaczego to my musimy wyjść z inicjatywą informowania dziennikarzy, a nie na odwrót. Nie możemy stawiać warunków, bo całe życie będą o nas pisać tylko przy kolejnych przekrętach. Jeżeli tego nie zmienimy, to cały czas tenis stołowy będzie pokazywany „tylko” w telewizji TELE5.
Ale problemów jest więcej niż nam się wydaje. Nasi zawodnicy odnoszą duże sukcesy w kategoriach młodzieżowych, zdobywają medale mistrzostw Europy, liczą się na Świecie. Niestety, dobry zawodnik kończy wiek juniora i coś się zacina. PZTS przestaje się nim interesować. Taki zawodnik nie ma perspektyw na dalszą przyszłość. Cały czas był szkolony w przeróżnych ośrodkach, przez kilku trenerów, a gdy skończy 18 lat to jest zdany sam na siebie. Albo mu się uda, albo zakończy karierę. Ile każdy z nas zna takich zmarnowanych talentów? Coś jest nie tak z polskim tenisem, zaczynając od góry, od PZTS, skoro inne związki krajowe potrafią wypromować dobrego zawodnika, który „za młodego” odnosi sukcesy. Inne kraje potrafią „stworzyć” profesjonalnego gracza, my nie! Mieliśmy Grubbę i Kucharskiego, teraz mamy Błaszczyka i…?
A co z kalendarzem? Dlaczego PZTS nie może na początku sezonu stworzyć kalendarza z rozgrywkami? Media muszą znacznie wcześniej wiedzieć o danej imprezie, każda gazeta powinna otrzymać taki kalendarz, niestety, nie otrzymuje.
W Polsce rządzą układy i układziki, nie odpowiedni ludzie pchają się do władzy. Nie ma promocji naszej dyscypliny, jest źle, a będzie jeszcze gorzej.
Problemów jest o wiele więcej, ale nie starczyłoby mi czasu, aby o nich pisać. Pamiętajcie, że to są tylko moje refleksje, moje odczucia. Bardzo ciekawi mnie wasza opinia. Proszę o rozsądne komentarze.