Zapominając o tym, że w zawodach wziął udział Mistrz Polski seniorów z 2006 roku i znalazł się poza podium, drugoligowiec pokonał dwóch zawodników z ekstraklasy, a w kategorii amatorów zwycięzca trzech poprzednich turniejów odpadł w pierwszej rundzie, to w zasadzie można by uznać, że w czwartym Grand Prix Łomianek obyło się bez większych niespodzianek…
Tradycyjnie już zmagania wczesnym rankiem rozpoczęli najmłodsi tenisiści stołowi. W stawce kadetów najlepszy okazał się Daniel Draczka (Spójnia Warszawa), który w finale uporał się z Michałem Tomaszewskim. Wcześniej z turnieju wyeliminowany został jego najgroźniejszy przeciwnik Tomasz Purwin, który przegrał 1:3 z Mateuszem Jóźwiakiem. Turniej juniorski pewnie wygrał Adam Duch z Zawiercia, który zanotował również udany występ w kategorii zawodowców (zwycięstwa z Dariuszem Skowrońskim i Stanisławem Mireckim).
Po raz kolejny ciekawy przebieg miała rywalizacja amatorów. Po raz pierwszy w Grand Prix i to od razu w pierwszej grze pokonany 3:0 został Waldemar Uściski. Jego pogromca – Damian Świerczek z Warszawy rozegrał świetne zawody i mimo chwil słabości (0:2 i 0:4 w trzecim secie z Waldemarem Ciesiołkiewiczem) dotarł do finału. W decydującym starciu górą okazał się jednak bardziej doświadczony Marek Stępień, który siłą spokoju potrafił wygrać tie-break, a przegrywał w nim już 7:9. W grze o drugie miejsce Świerczek po raz drugi tego dnia rozprawił się z Tomaszem Grzybowskim. Dopiero na piątym miejscu uplasował się czołowy amator Śląska – Ukrainiec Jurij Fomin.
W grupie zawodowców poziom wysoki, ale frekwencja niska. Gdyby nie warunkowe dopuszczenie do gry gości z Częstochowy w turnieju wzięłoby udział zaledwie 25 osób, w tym 10 występujących na co dzień w ekstraklasie. Zwycięzcą okazał się gracz pierwszoligowego GLKS-u Nadarzyn Zbigniew Grześlak, który po drodze do wygranego 3:1 finału z Filipem Szymańskim pokonał byłego Mistrza Polski Jakuba Kosowskiego 3:2. Formą błysnął też Filip Młynarski, który w pokonanym polu pozostawił Xiaoshan, Karola Strowskiego-Prusa i Tomasza Lewandowskiego. Rewelacyjnie wręcz spisał się Jacek Szachnowski gracz drugoligowego stołecznego SKS-u. Pokonał bowiem po 3:2 Alana Wosia i Pawła Płatonowa. Kosowski ostatecznie uplasował się na czwartej pozycji. Po zwycięstwie nad „Młynarzem” nie sprostał Xu Wenliangowi, który jak na razie jest liderem klasyfikacji najlepiej zarabiających graczy Grand Prix.
Na koniec miła informacja dla ligowców z lig niższych, którzy nie mają na tyle odwagi, aby spróbować swoich sił z najlepszymi graczami w kraju. W sobotę, w kuluarach mówiło się o pomyśle utworzenia nowej kategorii – tylko dla graczy trzeciej ligi.
Następny – piąty turniej już na wiosnę.
kilka fotek z turnieju:
Michał Markowski