Ireneusz Kanabrodzki to człowiek z aparatem, który pracuje w Polskim Związku Tenisa Stołowego i robi fotki. Jeździ m.in. za pieniądze PZTS, by robić zdjęcia. Ale dla kogo je robi? Skoro ze strony PZTS-u nie można ich brać? Dlaczego dostaje za to pieniądze z naszych podatków, skoro są one tylko na użytek PZTS-u?
Dlaczego PZTS nie ma zdjęć dostępnych dla dziennikarzy? Jak możemy czytać o sukcesach naszych, jeśli wszystkie fotki robione przez pracownika PZTS mają służyć jedynie…no właśnie komu?
Trzy prośby:
1. Pierwszy raz poprosiłem Ireneusza KANABRODZKIEGO o wykorzystanie jego bezcennego dzieła do okładki GAZETY ŁOMIANKOWSKIEJ w 2007 r. Umieściłem tam piękne zdjęcie Xu Jie.
Niestety, skończyło się awanturą z próbą wycofania pisma. Miała się tam znaleźć Magdalena SIKORSKA. Zakończyło się nieprzyjemnymi słowami o dalszej współpracy.
2. Drugie podejście – to mini kwadracik z podobizną Dariusza SZUMACHERA w zeszłorocznym pierwszym nr Magazynu Turniej. Zgoda Pana Darka nie wystarczyła. Musiałem podmieniać na znacznie mniej korzystne.
3. Kolejny przypadek to fotografia Mariusza BARUCHA – Prezesa Polskiej Superligi Tenisa Stołowego Sp. z o.o. i Członka Zarządu PZTS.
Zapukaliśmy obaj (w nadziei na sukces) do biura PZTS. Mariusz BARUCH (człowiek od mediów i promocji) ubiegający się o własną podobiznę usłyszał tylko: NIE DAM.
Panowie z Zarządu PZTS – życzę więcej takich zaufanych pracowników, którzy zrobią wam na koniec kadencji równie lojalne fotki, jak poprzednikom.
Waldemar CZAPSKI
PS. Bardzo dziękuję wszystkim fantastycznym fotografom robiącym swoje piękne, bezinteresowne kadry z miłości i pasji: Rafałowi Suszyckiemu, Martinowi Krudencowi, Maciejowi Safarynowi, Romce Szczerkowskiej, Wojciechowi Krosnowskiemu, Dawidowi Szajnie czy Jerzemu Klingerowi.
Podziękowania za historyczne zdjęcia powinien otrzymać Chuck Honey (Curator ITTF Museum) absolutnie nie nastawiony roszczeniowo.
Polecam okładkę Magazynu STOLOWY.PL ze zdjęciem Magdy Sikorskiej (354. w rankingu światowym).
Dobra cena za współpracę z niezależnym magazynem.
Komentarz redakcji:
Ireneusz Kanabrodzki to człowiek, który w przeciągu ostatnich kilkunastu miesięcy zmienił się nie do poznania. Obecnie jest chamski, nieprzyjemny, „ważny”. Przynajmniej ja odniosłem takie wrażenie. Moim zdaniem jego postawa nie robi dobrej reklamy Polskiemu Związkowi Tenisa Stołowego, gdzie jeszcze pracuje. Jeździ za pieniądze PZTS-u i robi zdjęcia. Podobno tam gdzie jeździ i pstryka swoim aparatem fotki, to nie robi tego za darmo. Ciekawe co dostaje za umieszczenie zdjęć w galerii na stronie PZTS i informacji o tym wydarzeniu? Niech zarabia, ale nie kosztem i na koszt PZTS. To jest po prostu przykre…