Wiecie, że na Pro Tourze może zagrać każdy? Tak, każdy z nas, każdy kto ma licencję PZTS. Wystarczy spełnić odpowiednie warunki.
Obecnie PZTS przyjmuje następujące kryteria:
– pierwszeństwo mają zawodnicy, którzy jadą na wniosek trenera kadry,
– następnie zawodnicy z reprezentacji Polski,
– dalej liczy się ranking Polskiego Związku Tenisa Stołowego,
– następnie może jechać każdy, kto ma licencję PZTS.
Jak to wygląda w praktyce? Otóż, załóżmy, że turniej z cyklu ITTF Pro Tour odbywa się w Kuwejcie. Wybierają się na niego dwaj zawodnicy z Polski: Wang Zeng Yi i Jakub Kosowski. Oni jadą na własny koszt, bo PZTS nie ma pieniędzy, żeby kogoś więcej wysłać. Nikt inny z naszego kraju nie chce jechać. Organizatorzy przyjmują limit 280 zawodników, którzy mogą wziąć udział w turnieju. Praktycznie nigdy ta liczba nie jest osiągnięta (wyjątkiem są niektóre Pro Toury w Europie), gdyż taki wyjazd wiąże się z poważnymi kosztami.. Przypuśćmy, że na turnieju chce zagrać bogaty amator z Polski, który ma wykupioną licencję PZTS. Składa wniosek do Wydziału Szkolenia PZTS, ze swoją prośbą i propozycją wyjazdu na własny koszt na tego rodzaju zawody. WS PZTS patrzy przede wszystkim na swoje kryteria (o których już pisałem red.). Jeżeli nie ma zawodników, którzy „są wyżej” od tego amatora i też są chętni na wyjazd, WS PZTS nie widzi przeszkód, żeby mógł jechać. Teraz wszystko zależy od organizatora turnieju, u którego pierwszeństwo w „wolnych miejscach” mają zawodnicy wyżej z rankingu ITTF. Jeżeli będą wolne miejsca, taki amator może stać się „reprezentantem Polski” i grać w turnieju ITTF Pro Tour.
Oczywiście są tez limity reprezentacyjne nakładane przez ITTF. Zazwyczaj jest to 6. zawodników, których zgłasza związek oraz 10., którzy jadą na własny koszy. Tych sześciu zagra na pewno, natomiast pozostali 10. tylko i wyłączeniu w przypadku, gdy są wolne miejsca. Jeżeli są miejsca, organizator wybiera zawodników najwyżej w rankingu ITTF, resztę odrzuca. Jeśli i one nie zostaną „zapełnione”, w takim turnieju może zagrać praktycznie każdy zawodnik z licencją PZTS.
Przynajmniej tak jest teraz, kiedy szefem WS PZTS jest Jerzy Grycan.
Może się zdarzyć, że nikt z Polaków na turniej nie pojedzie, a twój wniosek zostanie odrzucony przez PZTS. Wiecie czemu? Bo pewnie was WS PZTS nie lubi… Tak naprawdę powinni zaakceptować każdy wniosek, ale mogą być jakieś wyjątki…
I co wy na to?