Pouczanie władz PZTS stało się nudnym i stałym zajęciem. Pouczają już wszyscy, gdyż uwagi, słuszne zresztą, nie są przez drugą stronę wysłuchiwane, raczej są pomijane milczeniem i dotyczy to tematów, które zwracają uwagę na słabość działania władz PZTS.
Dlaczego tak się dzieje, trzeba zapytać władz PZTS, być może odpowiedzą. Wiemy za to, że związek, wiedząc, że sprawa jest przegrana, mimo to idzie drogą destrukcji, zaprzeczając, nie przyznając się do popełnionych błędów, licząc, że druga strona się wycofa dla dobra ideałów, a może innych kwestii. A jeżeli się nie wycofa i pogrąży związek w finansowych tarapatach, kto będzie temu winny?
W tym felietoniku poruszymy sprawy związane z nakładaniem kar finansowych, rozgrywkami ligowymi na poziomie 2 ligi oraz dotyczące tak zwanego klejenia, które to problemy są obecne w Regulaminie rozgrywek na sezon 2009/2010 PZTS.
Jedna generalna uwaga: decyzje Zarządu nigdy nie są ostateczne, gdyż podlegają ocenie sądowej, i tak:
1. w sprawach wynikających z regulaminu rozgrywek – decyzje Zarządu są zaskarżalne przed Trybunałem Arbitrażowym ds. Sportu przy PKOL, który rozpatruje je jako sąd 2 instancji, co oznacza, że od postanowienia tego Trybunału przysługuje kasacja do Sądu Najwyższego;
2. w sprawach dotyczących licencji – można się odwołać do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego właściwego dla podejmującego decyzję i tu też przysługuje kasacja do NSA;
3. w sprawach innych, np. w sprawie przedawnienia kar finansowych – przysługuje odwołanie do zwykłego sądu cywilnego. Nie podlegają natomiast zaskarżeniu przepisy gry.
Zarząd związku okręgowego oraz zarząd PZTS powinny zawsze pouczyć o trybie odwoławczym, nie czyniąc tego, zatajają drogę odwoławczą od ich decyzji.
Rozdział 1
Pominiemy kwestie związane z trybem wprowadzenia Regulaminu rozgrywek na sezon 2009/2010 PZTS w życie. Zajmiemy się innymi istotnymi sprawami, które, jak mniemam, dotkną bezpośrednio wiele drużyn klubowych zawodników. Regulamin w rozdziale 2 Rozgrywki Indywidualne i Drużynowe, podrozdział 2.4.8 Sprawy Finansowe, w pkt. 2.4.8.3: 2.4.8.7: 2.4.8.8: 2.4.8.9: 2.4.8.9.1 oraz 2.4.8.10 porusza ważną sprawę wysokości kar finansowych, jakie można nałożyć na zawodnika lub klub z powodu naruszenia regulaminu rozgrywek lub przepisów gry. Wszystko byłoby w porządku, gdybyśmy wiedzieli, kto ma prawo nałożyć kary finansowe. Z tego Regulaminu nie wynika nic, pkt. 2.4.8.10 stanowi: „Powyższe kary winny być uregulowane w terminie 14 dni od daty ukarania.
Za datę ukarania uznaje się, w przypadku:
– ukarania żółtą/czerwoną kartą – datę jej pokazania,
– niewłaściwego postępowania w meczu i po meczu drużynowym – datę wydania decyzji przez Wydział Rozgrywek”
Z treści przytoczonej powyżej nie wynika nic, gdyż Regulamin rozstrzyga tylko, że za datę ukarania uznaje się decyzję sędziego lub Wydziału Rozgrywek, a wiemy, że zgodnie ze Statutem PZTS (rozdział VI – Kary, par. 37) prawo do nakładania kar finansowych posiada imiennie wymieniona w tym statucie Komisja Dyscyplinarna. Nie posiada takiego prawa ani sędzia, ani Wydział Rozgrywek, a nawet Zarząd i WZD PZTS. Zarząd pełni jedynie funkcję odwoławczą w drugiej instancji.
Można zadać sobie pytanie, czemu twórcy Regulaminu zostawili nierozwiązany wprost ten problem. Być może uważają, że użyte sformułowanie „data wydania decyzji przez Wydział Rozgrywek” bezpośrednio można odnieść do prawa do nakładania kar finansowych. Z rozbioru gramatycznego tego zdania wynika tylko tyle, że Wydział Rozgrywek wydaje jakieś decyzje, na pewno będą to decyzje wynikające ze spraw porządkowych, które opisuje Regulamin rozgrywek i nic więcej, gdyż, jak to zostało opisane wcześniej, zgodnie ze statutem prawo do nakładania kar finansowych ma tylko i tylko Komisja Dyscyplinarna.
Rozumiem, że Wydział Rozgrywek będzie wnioskował do wspomnianej komisji o nałożenie kary finansowej i dopiero od decyzji tej komisji klub będzie miał 14 dni na jej uregulowanie. Inny sposób procedowania byłby niezgodny z Statutem PZTS, który – chciałbym przypomnieć włodarzom polskiego tenisa stołowego – jest najważniejszym dokumentem polskiego pingponga. Być może nowe władze PZTS powinny poszperać w dokumentach poprzedników, by z nich dowiedzieć się, dlaczego ci wycofali się z postępowania przed Sądem Administracyjnym, do którego zaskarżono właśnie próbę naciągnięcia prawa i nadanie ówczesnemu Wydziałowi Gier i Dyscypliny prawa do nakładania kar finansowych. Poprzednicy uciekli przed tą konfrontacją i mam nadzieję, że obecni członkowie zarządu na czele z panem Sylwestrem Małeckim, przewodniczącym Wydziału Rozgrywek, postąpią zgodnie z statutem PZTS. Z drugiej strony, z radością poznałbym regulamin tej sławetnej komisji, który jest tak skrzętnie chowany przed ciekawskimi, że naprawdę nie wiadomo, na jakich zasadach komisja ta działa.
Innym ciekawym aspektem kar finansowych jest ich wymagalność. PZTS uważa, że nakładane kary finansowe są karami dożywotnimi i mogą być dochodzone przez związek do czasu ich spłacenia. I tu się myli, gdyż, jak to wynika z kodeksu cywilnego i obowiązującej dotychczas praktyki sądowej, kary finansowe nakładane przez PZTS ważne są co najwyżej przez jeden sezon sportowy od zakończenia sezonu, w którym kara została nałożona, inaczej mówiąc od 1 roku do 2 lat. Po tych terminach kara ulega przedawnieniu i każdy wygra z PZTS przed sądem w tej sprawie (ale też, praktycy sądowi mówią, że w tym przypadku, przedawnienie zaczyna biec po 3 latach od dnia nałożenia kary, wszystko zależy od sądu).
Rozdział 2
Nowy regulamin swoim zakresem działania objął 2 ligę, patrz pkt.1.1.10. PZTS uznał ten poziom rozgrywek za w pełni profesjonalny i kwalifikowany poziom ligowy i wprowadził go do szczebla centralnego, którego funkcjonowanie jest objęte właśnie tym Regulaminem.
Pkt. 2.3.1. Regulaminu określił, że rozgrywki 2 ligowe prowadzą województwa wytypowane na podstawie konsultacji pomiędzy sobą (pkt.2.4.4.3), jednakże nigdzie nie znalazłem wyjaśnienia, co będzie, gdy zabraknie consensusu w tej sprawie.
W pkt. 2.3.3 podano terminy ostatecznego zamknięcia okienek transferowych, jednak obejmują one tylko ekstraklasę i 1 ligę. A co się dzieje z 2 ligą, czyż nie powinna być ona potraktowana podobnie? Pozostawienie tej sprawy województwom kłóci się z intencjami objęcia tego poziomu rozgrywek statusem sportu kwalifikowanego, a szczególnie, gdy dotyczy to kobiet. Być może władze polskiego tenisa stołowego doszły już do ściany i uznały, że sport kwalifikowany w polskim tenisie stołowym to poziom 2-ligowych klubów, gdzie wyszkolenie zawodników czy organizacja klubów spełnia wymagania, jakie stawia się klubom profesjonalnym.
Chciałbym zwrócić uwagę, że kluby szczebla centralnego powinny spełniać wymagania, jakie dla tego typu rozgrywek nakłada ITTF. Czy są kluby, które zdają sobie z tego sprawę? Wątpię, bo i władze centralne, i okręgowe nie są tego świadome, co oznacza tylko, że sportem tym kierują ludzie, którzy mogą co najwyżej organizować turnieje na świetlicy.
Rozdział 3
Poruszymy sprawę dosyć istotną, znaną bardziej jako „badanie prawidłowości stosowanych rakietek”. W poprzednim sezonie obowiązek posiadania odpowiednich urządzeń kontrolnych spoczywał na klubach sportowych, teraz takiego obowiązku nie ma. Z żadnego z pkt. od 2.4.8.12 do 2.4.8.12.2 nie wynika, na kim spoczywa obowiązek posiadania urządzenia kontrolnego. Może oznaczać to, że urządzenie kontrolne jest standardowym wyposażeniem sędziego i to na PZTS spoczywa obowiązek wyposażenia sędziów, tak by mogli wypełnić profesjonalnie swoją pracę jako sędzia ligowy czy turniejowy.
Z drugiej strony, ktoś może domniemywać, że skoro w poprzednim Regulaminie taki obowiązek spoczywał na klubach, to i teraz jest tak samo, jednak chciałbym zauważyć, że Regulamin rozgrywek jest „owocem jednosezonowym” i nie ma on przełożenia na sezon następny, wszystko trzeba zatwierdzać od nowa.
Pozostaje słynna sprawa legalizacji urządzeń kontrolno – pomiarowych, szczególnie, że jak wynika z opisu ITTF, istnieje urządzenie weryfikujące wskazania podstawowego urządzenia. Może to oznaczać, że ITTF przewidział jakąś wersję legalizacyjną urządzenia podstawowego. Ale czy nasi działacze to wiedzą i posiadają wersję specjalną tego urządzenia?
Działacze wszelkiego szczebla nie mają zwyczaju odpowiadać na kierowane do nich pisma. Są tacy, co szukają spisku, wątpią w wiarygodność czy autentyczność, szczególnie wtedy, gdy pisma dotyczą fundamentalnych spraw związanych z procedurami lub też gdy wykazuje się problemy z pogranicza łamania prawa. Prym wiedzie tu Wydział Gier i Dyscypliny PZTS, którego przewodniczący nie potrafi odpowiedzieć na proste pytania od paru lat i któremu prawo zwyczajowe myli się z zasadą fair play. Ostatnio do tego pana dołączyli inni, którym np. z trudnością przychodzi skserowanie Regulaminu Wydziału Gier i Dyscypliny czy Wydziału Rozgrywek, być może uznając ten dokument za tajny/poufny. A może brak takiego dokumentu? To byłoby jeszcze ciekawsze.
Rozgrywki czas zacząć, do 1 września zostało już mało czasu, a emocje rosną.
agamar.pl/ts