Awans do ćwierćfinału piłkarskich mistrzostw świata byłby ogromnym sukcesem podopiecznych selekcjonera Pawła Janasa. Jest on realny, ale oprócz umiejętności i ogromnego zaangażowania, potrzebne będzie też szczęście – uważa jeden z najlepszych polskich tenisistów stołowych w historii, Tomasz Krzeszewski.
„Mam nadzieję, że Polacy będą 'czarnym koniem’ niemieckiego turnieju. Zawodnicy doskonale wiedzą, że na takich zawodach mogą się wypromować. Liczę, że wyjdą z grupy, a później ten młody, odważny zespół pokusi się o awans do najlepszej ósemki. Ale potrzebna będzie naprawdę agresywna, wręcz wariacka gra i szczęście” – powiedział Krzeszewski.
32-letni Krzeszewski kibicował będzie też ekipie Chorwacji.
„Mieszkałem w tym kraju, miałem bardzo dobry kontakt z Chorwatami. W Zagrzebiu tylko raz byłem na meczu piłkarskim, znacznie częściej chodziłem na spotkania koszykarzy Cibony” – przyznał.
Z powodu kontuzji kręgosłupa Krzeszewski zakończył karierę. Przymierzany jest teraz do funkcji trenera młodzieżowej reprezentacji Polski. Na piłkarskie MŚ do Niemiec się nie wybiera.
„W życiu tyle się najeździłem, że teraz wolę pomieszkać w domu. Będę dopingował Polaków, wspólnie ze znajomymi, w Ostródzie. W piątek wywiesimy biało-czerwone flagi, założymy koszulki reprezentacyjne i zasiądziemy przed telewizorem” – dodał.
„Nie będę oryginalny, i postawię na Brazylijczyków. Oni są faworytami. Jednak sam Ronaldinho nie wygra mistrzostw, bo futbol to dyscyplina zespołowa. 'Canarinhos’ nie mogą o tym zapomnieć” – powiedział Krzeszewski.
„Podczas zgrupowań ping-pongowej kadry grałem w piłkę w Gdańsku z Piotrem Szafrankiem, Marcinem Kusińskim czy Lucjanem Błaszczykiem. Najlepszy był Michał Dziubański, który jako nastolatek występował nawet w jednej drużynie z Tomaszem Wałdochem. Ja gwiazdą nie byłem – koledzy cenili mnie za postawę w obronie, a w ataku zupełnie sobie nie radziłem” – stwierdził.
„Mam teraz dużo wolnego czasu, dlatego często jeżdżę na ryby. W okolicy jezior jest mnóstwo. W tym roku złowiłem 19 szczupaków, najdłuższy miał 55 centymetrów. A dziś wybrałem się na grzyby. W okolicach Ostródy już są” – zakończył. /PAP/