Walczącemu o widza tenisowi stołowemu niektórzy jego „reformatorzy” podpowiadają proste rozwiązanie: niech zawodniczki noszą spódniczki, a nie workowate spodenki, a ich koszulki mogłyby mieć więcej wycięć.
W połowie puste trybuny na turnieju olimpijskim w tenisie stołowym kobiet i to w kraju, który ma obsesję na punkcie tej dyscypliny, podniosły znaczenie „reformatorów”, wzywających do porzucenia staromodnego wizerunku.
Zawodniczki noszą głównie workowate spodenki i koszulki, odmiennie od kolegów tenisistów, którzy maja wygodne i bardziej stylowe stroje.
„Próbujemy skłonić zawodniczki do używania ładniejszych spódniczek i koszulek, z większymi wycięciami, a nie strojów uszytych dla mężczyzn” – powiedział wiceprezydent Międzynarodowej Federacji Tenisa Stołowego (ITTF) Claude Bergeret.
Jedna z zawodniczek, Japonka Naomi Yotsumoto wzięła sprawę w swoje ręce i w ubiegłorocznych mistrzostwach kraju grała w śmiałym stroju, własnego projektu; w podkolanówkach, plisowanej minispódniczce i w koszulce z jednym odsłoniętym barkiem. Niewiele jednak jej koleżanek poszło w te ślady. /PAP/