Trener kadry polskich tenisistów stołowych Leszek Kucharki pominął w składzie ekipy jadącej do USA na mistrzostwa świata juniorów 15-letnią Magdalenę Szczerkowską (GLKS Nadarzyn). Zamiast niej do Palo Alto poleci Anna Żak, z którą Szczerkowska przegrała po raz ostatni osiem lat temu, czyli gdy miała 7 lat!
Szczerkowska jest aktualną mistrzynią Polski kadetek, tegoroczną medalistką mistrzostw Europy i świata, bezapelacyjnie jednym z największych europejskich talentów tenisa stołowego. I pierwszy sezon juniorką, chociaż do końca roku, według przepisów Międzynarodowej Federacji Tenisa Stołowego, może grać jako kadetka. Mimo że w Polsce jest najlepsza, została pominięta przez trenera kadry Leszka Kucharskiego w składzie, który pojedzie na mistrzostwa świata juniorów w tenisie stołowym. Impreza odbędzie się od 10 do 16 grudnia w Palo Alto nieopodal San Francisco.
Trener Kucharski do USA zabierze Natalię Bąk (GLKS Nadarzyn), Natalię Partykę, Katarzynę Grzybowską (obie SKTS Sochaczew) i – co jest największym zaskoczeniem – Annę Żak (AZS AE Wrocław). Kucharski ma prawo podjąć taką a nie inną decyzję, bo to on bierze odpowiedzialność za wyniki. Ale trudno nie dziwić się wyborem Żak a nie Szczerkowskiej, skoro nadarzynianka ostatni raz przegrała z nią w wieku…siedmiu lat!
– Nie neguje tego, że Szczerkowska jest lepsza od Żak. Ale wyjazd na MŚJ może być dla Szczerkowskiej wycieczką – powiedział w rozmowie z „Naszym Miastem” Leszek Kucharski. – Nie rozumiem skąd to całe zamieszanie. Mówimy w końcu o zawodniczce czwartej, a nie pierwszej, drugiej czy trzeciej. Ona ma jeszcze trzy lata, by zagrać w takiej imprezie. Dajmy jej na to czas.
Trener kadry argumentował niepowołanie Szczerkowskiej również tym, że miała kontuzje. Zupełnie przeciwne zdanie na ten temat ma prezes GLKS Nadarzyn, klubu, w którym gra na co dzień ta zawodniczka.
– Leszek nie ma powodów do takiej decyzji. Kłopoty Magdy z barkiem to już przeszłość. Ale nawet jak kontuzja jej dokuczała, to zagrała na dwóch ME kadetek (zdobyła trzy medale) i wygrała w Cetniewie (międzynarodowe mistrzostwa Polski kadetów, na których pokonała m.in. aktualną mistrzynię świata 4:0 w setach) oraz zdobyła osiem medali w mistrzostwach Polski, w tym siedem złotych. Ostanie dwa miesiące Magda trenuje normalnie z dużą intensywnością i bez najmniejszego bólu – podkreśla prezes Dariusz Zwoliński.
Jeszcze inne zdanie ma Marek Rzemek z Polskiego Związku Tenisa Stołowego, który w związku jest odpowiedzialny za wyszkolenie.
– Z tego, co ja wiem o tej sprawie, zgadzam się ze składem, który powołał trener Leszek Kucharski. Nie należy się śpieszyć. Magdalena Szczerkowska ma jeszcze czas. Nie możemy też patrzeć przez pryzmat jednej imprezy. Nikt nie neguje tego, że Szczerkowska jest utalentowaną zawodniczką, ale podczas ME kadetek i po ME miała kontuzje. Pingpongistka musiała przechodzić specjalistyczne badania lekarskie i rehabilitację. A było to, o ile pamiętam, we wrześniu. Mamy listopad i nagle ta zawodniczka jest zdolna do gry. W świetle kontuzji start w mistrzostwach świata kadetek według nas jest dla tej zawodniczki wystarczający. Na turniej juniorski ma jeszcze czas. Taka impreza niczego nie wnosi, wręcz może zaszkodzić, bo będzie musiała grać ze starszymi zawodniczkami – tłumaczy Rzemek.
Z tłumaczeniem szefa wyszkolenia nie zgadza się Zwoliński.
– MŚ juniorek to impreza dla najlepszych, zawody, które mogą stać się kołem zamachowym do międzynarodowej kariery, u progu jakiej dziś stoi Magda. Decyzja trenera Kucharskiego pozbawia najlepszą w Polsce juniorkę i jedną z najzdolniejszych w Europie równych szans w walce z jej europejskimi koleżankami. Do USA polecą m.in. rywalki i rówieśniczki Magdy Rumunka Cristina Hirici, Słowaczka Barbora Balazova, Niemka Sabie Winter. Rodzime federacje tych zawodniczek już dziś planują ich przyszłe sukcesy, a nasze najzdolniejsze pingpongistki młodego pokolenia zagrają w ogólnopolskich zawodach seniorek – dodaje Zwoliński.
A co na to sama zawodniczka? Szczerkowska zachowuje spokój.
– Taka była decyzja trenera i jest mi z tego powodu przykro, ale nie będę tego rozpamiętywać. Będę robić swoje i czekać spokojnie na rozwój wydarzeń. W końcu trener miał prawo mnie nie zabrać. Mam nadzieję, że udowodnię mu to, że się mylił. Tylko nie wiem, czy będę miała okazję, gdyż trener nie zabiera mnie na międzynarodowe turnieje – stwierdziła smutno Magdalena Szczerkowska.
Artykuł pochodzi z tygodnika Polska „Nasze Miasto”, który można kupić na Mazowszu. Autorem tekstu jest Paweł Gąsiorski.
Foto: Ireneusz Kanabrodzki