Kochani, niestety ten dzień nie zakończył się pomyślnie dla polskiej ekipy…
O 16.30 rozpoczęliśmy mecz o wejście do finału w klasie 10 mężczyzn, z bardzo trudnymi Czechami. W pierwszej grze spotkał się nasz nr 1, Sebastian Powroźniak z nr.2 przeciwników, Cieslarem. Bardzo waleczny zwykle Sebi, dziwnie się zachowywał. Momentami wyglądał jakby potykał się o własne nogi i modlił się o zakończenie gry. Zwyciężył w 4 setach, ale był cieniem samego siebie. Nie pomogło okładanie lodem karku,ani odpoczynek w pozycji leżącej z nogami uniesionymi do góry. Sebi czuł się z każdą chwilą gorzej. W tym czasie przy stole walczył Waldek Gewert, który przy prowadzeniu 1:0 i 10:9, nie zdołał przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść i przegrał 1:3 z utytuowanym Ivanem Karabcem. Sebastian nie widział już tej porażki, gdyż został odwieziony do szpitala. Przy stanie 1:1 w meczu do debla wyszli Gewert i młody Grocholski, ale „starzy wyjadacze” nie dali szans naszej parze, wygrywając 3:0 i po walkowerze Sebastiana z Karabcem przegraliśmy mecz o wejście do finału Mistrzostw Europy 1:3.
Na szczęście Sebi jest już znów z nami. Wszystkie testy medyczne wypadły dobrze. Nie stwierdzono nic groźnego i według lekarzy może grać dalej, ale obawiam się, że osłabiony dzisiejszymi wydarzeniami, źle znoszący wysokie temperatury w hali, nie wystąpi w zaplanowanym na jutro rano (10:00) meczu o brąz ze Szwedami. Żal straconej szansy, ale zdrowie Sebastiana jest znacznie ważniejsze. Do walki prawdopodobnie wyjdą zawodnicy Startu Kalisz, Waldek Gewert i Marcin Grocholski. Mam nadzieję, że nie oddadzą skóry bez walki.
Pozdrawiam
Ela Madejska