Dzisiejszy wieczór, gdy wzejdzie pierwsza gwiazda, będzie dla niej szczególny. Natalia Partyka (19 l.) dołączyła bowiem w ostatnich miesiącach do grona gwiazd polskiego sportu – pisze Super Express.
– Od lipca do grudnia w domu byłam tylko gościem. Dlatego cieszę się na Boże Narodzenie. To magiczny okres, gdy gromadzi się cała rodzina i wreszcie mamy dla siebie czas – przyznaje.
W domu w Gdańsku Natalia zostaje aż do Nowego Roku. Cieszy się z tego jej… roczny sznaucerek Junior, który nie odstępuje pingpongistki na krok. A sama Natalia najbardziej cieszy się z prezentów. Ale nie tych, które dostanie, tylko tych, które może ofiarować.
– W Mikołaja przestałam wierzyć już dawno – uśmiecha się. – Miło jest dostawać prezenty, ale więcej radości mam z kupowania upominków dla innych – podkreśla.
Boże Narodzenie to zakończenie roku, który był szczególny w jej sportowej karierze.
– Marzyłam, by zagrać w prawdziwych igrzyskach olimpijskich i to się spełniło. Chociaż pełnią szczęścia byłby występ w turnieju indywidualnym, a nie tylko w drużynie. Na to mam jednak teraz kolejne cztery lata – mówi.
Po igrzyskach przyszło zwycięstwo w paraolimpiadzie. Następnie zdobyła medal mistrzostw Europy w deblu. Skromna pingpongistka z Gdańska nie aspiruje jednak do roli gwiazdy.
– Daleko mi do tego – przekonuje. – Popularność nie jest dla mnie ważna. Najlepiej czuję się przy tenisowym stole i koncentruję się na tym, by grać jak najlepiej. Przebić się do światowej czołówki i jak najdłużej się w niej utrzymać – to mój cel – zapewnia. – A jeśli mi się to uda, to wtedy pewnie stanę sie gwiazdą – puentuje ze śmiechem.