W związku z oświadczeniem Wojciecha Waldowskiego, w którym po raz kolejny mijał się z prawdą, Michał Dziubański wydał specjalne oświadczenie i sprostowanie do sprostowania wiceprezesa PZTS.
Oświadczenie Michała Dziubańskiego:
Wracając wczoraj z Gali Mistrzów Olimpijskich Pekin 2008 (zostaliśmy na nią zaproszeni wspólnie z Natalią Partyką) ponownie dowiedziałem się, że zostałem zdymisjonowany ze stanowiska trenera kadry kadetów. Zdziwiłem się tym bardzo, bo tak naprawdę nigdy oficjalnym trenerem tej reprezentacji nie byłem. Zaskoczony jestem tym faktem, ponieważ w umowie pomiędzy mną a Polskim Związkiem Tenisa Stołowego jest zapis, że pracuje jako trener kadry juniorów i kadry młodzieżowej oraz jako trener Centrum Szkolenia PZTS w Gdańsku. Umowa ta obowiązuje od 4 lat i nigdy nie została zmieniona.
Co ciekawe, w Ministerstwie Sportu w programach szkoleniowych przedstawianych przez PZTS do akceptacji Ministerstwa pojawiam się jako trener Kadry Narodowej Juniorów, a nawet trener z programu olimpijskiego kobiet (na listę zostałem wpisany bez mojej wiedzy i akceptacji).
Biorąc pod uwagę formę mojego zatrudnienia, stanowisko jakie posiadam w umowie o pracę oraz niezmieniony od 4 lat zakres kompetencji nie powinienem i nie mogę brać odpowiedzialności za prowadzenie Reprezentacji Polski Kadetów.
Uważam, że w świetle w/w faktów zarzuty W. Waldowskiego są bezpodstawne i mijają się z prawdą.
Zwolnienia internetowe stały się stałym schematem działań wobec mojej osoby. Moja „dymisja” ze stanowiska trenera Kadry Narodowej Juniorów odbyła się według takiego samego schematu działania i w podobnych okolicznościach. Bez słowa wyjaśnienia i po trzech latach wspólnej pracy z juniorami dowiedziałem się z internetu, że trenerem już nie jestem i na MŚJ również nie jadę. Nie otrzymałem żadnej oficjalnej wiadomości oraz nigdy nie otrzymałem dokumentu mówiącego o zaistniałych zmianach. Sytuacja ta pokazuje w jaki sposób traktowani są trenerzy z OSSM Gdańsk i jakie relacje panują pomiędzy pracodawcą a pracownikami.
Chciałem również odnieść się do zarzutów i przedstawić kilka faktów dotyczących obecnej sytuacji. Na Slovak Cadet Open zagrała bardzo młoda reprezentacja Polski (może nie najlepsza, ale za to bardzo perspektywiczna ). Uważam, że był to pożyteczny start dla wszystkich zeszłorocznych medalistów MP młodzików. Powołując (chociaż oficjalnie nie powinienem tego robić) kierowałem się tylko jednym kryterium, a mianowicie wiekiem i potencjałem rozwoju. Jeśli chodzi o konsultację szkoleniową to chciałem poinformować że obecnie odbywa się w OSSM Gdańsk i nie została nigdy odwołana, tylko przeniesiona na inny, bardziej dogodny termin.
Plan wyjazdu na turniej na Słowację był ustalony na dwa miesiące przed zawodami. Opiekę szkoleniową miał sprawować trener Xu Kai i trenerzy klubowi. Ze względu na niewystarczające finanse miał jechać jeden trener na koszt PZTS. Identycznie postępują trenerzy odpowiedzialni za grupę seniorską i ich postępowanie uważne jest w pełni akceptowane.
Ze stron internetowych dowiedziałem się również o powołaniach na PRO TOUR POLSKA. Żaden z trenerów pracujących w OSSM Gdańsk nie został powołany na w/w imprezę. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby w turnieju tym nie występowała duża grupa zawodników, którymi zajmujemy się na co dzień.(N. Partyka, K. Grzybowska; D. Górak; M. Gołębiowski; P. Jendrzejewski; D. Puchalski). Mogę jeszcze zrozumieć decyzje polityczne przeciwko trenerom, ale w żadnym wypadku nie powinno to uderzać w zawodników.
Mam również żal do Polskiego Związku Tenisa Stołowego o niedoinformowaniu wszystkich kibiców i nie zamieszczeniu na stronie internetowej PZTS informacji o Gali Paraolimpijskiej PEKIN 2008, podczas której były obecne największe gwiazdy polskiego sportu oraz przedstawiciele świata polityki i biznesu. Niestety PZTS nie wykazał większego zainteresowania imprezą, na której największą gwiazdą była Natalia Partyka. Szkoda, że marnuje się czas na rozgrywki polityczne, a nie promuje się wybitnych sukcesów sportowych naszych reprezentantów.
Ze sportowymi pozdrowieniami
Michał Dziubański