Kiedy kilkanaście dni temu, zobaczyłem Czechowice-Dziedzice pod wodą (jedną z miejscowości która na 100 proc. gra w pingponga i rokrocznie organizuje jeden z turniejów dla Jurka Owsiaka) pomyślałem, że to najzwyczajniej niesprawiedliwe, że koniecznie potrzeba coś zrobić, że nieszczęście przytrafiło się NASZYM.
Skala powodzi jaka jest, każdy widzi. Podobnych miejsc znajdziemy na mapie kraju kilkadziesiąt. Utonęły stoły, rakietki a piłeczki będą pływały jeszcze długo w brunatnym Bałtyku. Apel Marka Jakoniuka w sprawie zalanego Wilkowa (nomen omen NASZEGO ORGANIZATORA) na stronach internetowych postawił kropkę nad i. Prawie każdego dnia odbywają się w kraju bardziej lub mniej cykliczne zawody, turnieje tenisa stołowego, w których uczestniczą tysiące osób. Wystarczy, że organizatorzy tych imprez zaapelują (na plakatach , stronach internetowych, przez mikrofon lub zwyczajnie poproszą kogo trzeba o pomoc).
APELUJEMY DO WSZYSTKICH O ZBIÓRKĘ NOWEGO (lub prawie nowego) SPRZĘTU (deski, okładziny). Oczywiście, potrzebne są pieniądze, np. na stoły, koszulki, buty i inne niezbędne przedmioty.
Powstają dwie listy, które umieścimy na wielu stronach internetowych:
Pierwsza: osób, klubów, świetlic lub innych miejsc, które potrzebują pomocy (najlepiej z listą sprzętu do uzupełnienia).
Druga: turniejów – gdzie będziemy zbierali potrzebne przedmioty, pieniądze i które chcą brać udział w naszej akcji.
Na 100 proc. takim miejscem będą Siedlce (w niedzielę 30 V) podczas Otwartego Grand Prix.
Waldemar Czapski