Ekstraklasowy klub tenisa stołowego GKS Gorzovia Gorzów ma problemy finansowe. Do końca roku na spokojne funkcjonowanie brakuje mu 100 tys. zł. W sierpniu władze klubu mają rozmawiać z radnymi miasta o dofinansowaniu – poinformowała Polska Agencja Prasowa.
Po zakończeniu ligowego sezonu prezes Gorzovii Ryszard Kulczycki wysłał do prezydenta Gorzowa Tadeusza Jędrzejczaka pismo z prośbą o dofinansowanie w wysokości 80 tys. zł. Tę kwotę chciał przeznaczyć na premie dla zawodników za srebrny medal, przygotowanie do nowego sezonu, starty żeńskiej i męskiej drużyny w Pucharze Europy (koszt to 30-40 tys. zł). Jednak miasto przyznało mu 35 tys. zł.
„To wystarczyło tylko na zespół męski. Nie ryzykowałem gry w Pucharze Europy, bo na to nie było już pieniędzy” – powiedział PAP Kulczycki.
Do końca roku, na spokojne funkcjonowanie obu drużyn, klubowi brakuje 100 tys. zł. W sierpniu zarząd spotka się z gorzowskimi radnymi, by prosić ich o dofinansowanie w tej wysokości.
„Liczymy na wsparcie miasta, bo rozmowy ze sponsorami są bardzo trudne. Oni tłumaczą się, że dofinansowują inne nasze sporty. A przecież moi zawodnicy i zawodniczki niczym się nie różnią od koszykarek, piłkarzy ręcznych czy żużlowców. Jednak tenis zawsze był traktowany po macoszemu” – dodał.
W klubie są też kłopoty kadrowe. Pracuje tam tylko dwóch trenerów: R. Kulczycki (trenuje żeńską Gorzovię Medbud) i jego syn Szymon (trenuje męską Gorzovię Romus), a potrzeba jeszcze trzech-czterech nowych. „Inaczej nie poradzimy sobie ze szkoleniem ligowych zespołów i ok. 50 dzieci i młodzieży oraz dorosłych z licencjami” – powiedział prezes Gorzovii.
Znacznie wzrosły też stypendia dla pingpongistów, dlatego klub ograniczył kadrę do trzech zawodników i zawodniczek.
W Gorzovii Romus zagrają: Tang Yu, Radosław Żabski i Martin Olejnik, który dotychczas bronił barw Tur Bogorii Grodzisk Mazowiecki.
Natomiast w Gorzovii Medbud: Li Liu i Marta Smętek, a wzmocniła ją Hana Bartosova. /Polska Agencja Prasowa/