Polski Związek Tenisa Stołowego to instytucja, która jest finansowana przez Państwo (z naszych podatków) oraz swoich członków. Jej główne zadanie, to obsługa rozgrywek ligowych i turniejów PZTS oraz dbanie o wizerunku tenisa stołowego w Polsce. Niestety, PZTS mija się ze swoją misją, co udowodnił w ostatnich tygodniach.
W oficjalnym piśmie przesłanym m.in. do mnie, jako do organizatora mistrzostw Polski amatorów, PZTS uświadomił mnie, że tylko on jako „UZURPATOR” ma prawo organizować rozgrywki, turnieje tenisa stołowego w Polsce.
W piśmie z dnia 27 maja br. od PZTS czytamy:
„Stosownie do art. 12 ust. 1 pkt 1 ustawy z 29 lipca 2005 r. o sporcie kwalifikowanym (Dz. U. z 2005 r., Nr 155, poz. 1298 ze zm., dalej powoływana jako „Ustawa”) organizowanie i prowadzenie współzawodnictwa sportowego w tenisie stołowym należy do PZTS. Natomiast zgodnie z art. 12 ust. 2 PZTS ma wyłączne prawo do podejmowania decyzji we wszystkich sprawach dotyczących tenisa stołowego, niezastrzeżonych w ustawie dla organów administracji rządowej lub innych podmiotów…”.
Uwzględniając powyższe, wg PZTS, związek ma wyłączne prawo do podejmowania decyzji we wszystkich turniejach oraz rozgrywkach tenisa stołowego organizowanych na terenie naszego kraju. Dotyczy to każdego turnieju, jak: np. Grand Prix Olsztyna amatorów, Otwarte Grand Prix (Waldka Czapskiego red.), turnieju w Częstochowie, Czeladzie, Bytomiu, Wąchocku, Tarnobrzegu, Gdańsku, Poznaniu, Katowicach, Tychach, (wszystkie turnieje o puchary wójtów, burmistrzów, prezesów, prezydentów), etc. Tak przynajmniej myśli PZTS.
A jaka jest prawda? Otóż, szanowna instytucjo, zarządzać możecie rozgrywkami, które wam podlegają, a nie rozgrywkami, do których tak naprawdę nic nie macie.
W związku z pytaniami w tej sprawie, oświadczam, że według polskiego prawda, organizatorzy rozgrywek i turniejów tenisa stołowego w Polsce, nie muszą o nic prosić PZTS (a zwłaszcza o zgodę na organizowanie swoich turniejów), nie musicie się też bać działaczy tego związku. Organizujcie jak najwięcej turniejów, popularyzujcie naszą dyscyplinę bez udziału Polskiego Związku Tenisa Stołowego. To nam wszystkim wyjdzie tylko na dobre!