Najpierw Adam Hnyda przedstawił swoją wersją tego, co się dzieje w weteranach w Polsce, teraz przyszła kolej na opinię Ryszarda Banaszkiewicza.
Najwyższy czas reaktywować Radę Weteranów, która przestała istnieć w roku ubiegłym. Nieistniejąca 7-osobowa Rada Weteranów została wybrana w tajnych wyborach powszechnych Nie był to wybór zbyt trafny/raczej przypadkowy/.
Okazało się, że nie wszyscy wybrani chcieli działać. Przewodniczącym został Marek Przybyłowicz. Dzięki ambicji Marka i Jego wielkim zaangażowaniu, znacznie powiększyła się grupa Weteranów. Od sezonu 2010/2011 możemy brać udział w 9 „Grand Prix” Polski, a nie jak wcześniej w trzech. W tym sezonie możemy grać w 10 „GP”. Wspólnie, zmienialiśmy-ulepszaliśmy Regulamin Weteranów. Złośliwi mówią,że działanie Marka i jego zaangażowanie, wynikało wyłącznie z wybujałej ambicji posiadania władzy. To prawda,Marek jest ambitny,jednak merytoryczny, i przygotowany do pełnienia odpowiedzialnych funkcji. Mimo to przegrał w wyborach z Wojtkiem Waldowskim o stanowisko Prezesa PZTS i nie został członkiem Zarządu PZTS, a jednak doceniony. Bowiem został przewodniczącym Wydziału Rozgrywek i dyrektorem biura PZTS.
W polskim tenisie stołowym,jest bardzo ważną osobą. Marek Przybyłowicz wg mnie nie jest już działaczem, a URZĘDNIKIEM/z braku czasu ,już nawet nie grywa w turniejach „GP”,mimo iż bardzo by chciał/. Mimo wszystko wierzę,że Marek pomoże nam reaktywować Radę Weteranów/jest przecież wciąż jednym z nas,chociaż nie ma licencji weterana/. W moim odczuciu nasza 380 -osobowa grupa WETERANÓW, trochę przypomina stado owiec/i baranów/ bez pasterza. Dlatego tak bardzo potrzebna jest Rada Weteranów, która stanowiłaby namiastkę parlamentu.
Jest bowiem sporo niedomówień i niejasności. W chwili obecnej,praktycznie nie ma się do kogo zwrócić, z wnioskiem,czy nawet pretensją/nie zawsze zasadną/. Właśnie takim ciałem będzie reaktywowana Rada,której członkowie staną się łącznikiem z Zarządem PZTS. Sprawa jest niezwykle pilna. W związku z tym musimy rozpocząć akcję wyborczą już od turnieju w Jastrzębiu Zdroju.
W naszym gronie są działacze,trenerzy,sędziowie oraz wielu mądrych i rozsądnych ludzi,mających charakter koncyliacyjny czyli ugodowy,acha i chętnych do społecznego działania. Proponuję Radę 8-osobową/z Przewodniczącym mającym 2 głosy/. Wybory wyłącznie w poszczególnych grupach wiekowych, (1-K40-10 osób,2-K50-K65-19 osób,3-M40-79 osób, 4-M50-99 osób,5-M60-33 osoby,6-M65-27 osób,7-M70-29 osób i 8-M75+M80 -25 osób).
Uważam za zasadne wybory w grupach,gdyż te osoby znają się. Wybory w 3 fazach. W pierwszej fazie powinny zgłosić się 2 chętne osoby, a w drugiej , w tajnym głosowaniu wybrać JEDNĄ, a w trzeciej : z pośród ósemki, wybory Przewodniczącego i Wiceprzewodniczącego RW/w głosowaniu tajnym lub jawnym/.
Przewodniczący Rady Weteranów/jeśli dopuszcza statut PZTS/powinien być dokooptowany do Zarządu PZTS. Jeśli nie,to powinien być każdorazowo zapraszany na posiedzenie Zarządu. Jeszcze jedna ważna sprawa. Słyszałem i czytałem wnioski,by Weterani odłączyli się od PZTS. Wg mnie jest to nierealne.
Jest nas mało/za mało/,gdyż zaledwie 380. Nie możemy się równać z niemieckimi weteranami /jest ich kilka tysięcy/, czy nawet też z czeskimi, których jest mniej niż w Niemczech.
Może kiedyś, ale nie dziś. Proszę o zasadne uwagi i wnioski. Chciałbym przyśpieszyć tworzenie Rady Weteranów, dlatego proszę chętnych o zgłaszanie się na kandydatów do tej Rady.
Ryszard Banaszkiewicz
były członek Rady Weteranów, trener I klasy w stanie spoczynku i sędzia państwowy
Odpowiadam Panu R.Banaszkiewiczowi w sprawie reaktywowania Rady Weteranów
Cieszę się Rysiu,że przyłączasz się do mojej od kilku miesięcy próby reaktywowania Rady Weteranów.Podpisuję się prawie pod wszystkimi Twoimi sugestiami i stwierdzeniami. Kwestię wyborów kandydatów do Rady Weteranów podnosiliśmy razem z Marianem Wożniakiem i potem też na zebraniu w Bilczy Szkoda,że nie zaszczyciłeś nas swoją obecnością. Tam właśnie omawialiśmy wstępnie reaktywowanie Rady Weteranów i zgłosiło się na piśmie 23 osoby. z poszczególnych grup wiekowych./nazwiska mogę Ci przesłać e-mailem/ Cały scenariusz i problemy Weteranów opisałem na tej stronie internetowej dzięki uprzejmości Pana Dyrektora Pawła Gąsiorskiego w dniach: 1/ 20 października 2013r.pt.”WETERANI PYTAJĄ: CZY Z NAMI JESZCZE LECI PILOT” -Ukazało się 61 komentarzy 2/ 04 listopada 2013r.pt. WETERANI .PILOT JUŻ NIE LECI Z NAMI – Ukazało się 22 komentarzy.
Razem więc było 83 wypowiedzi naszych Koleżanek i Kolegów Weteranów I co? I nic!!! Była 7 osobowa Rada Weteranów wśród której niestety też byłeś Rysiu, wraz z byłym Przewodniczącym Panem Markiem Przybyłowiczem nie zajęliście żadnego do dzisiaj stanowiska.Największym Waszym grzechem jest m.in. fakt zatajenia i nie podania do publicznej wiadomości na stronie internetowej Polskiego Związku Tenisa Stołowego że od października 2012 roku RADA WETERANÓW już nie istnieje i Pan Marek Przybyłowicz nie jest już Przewodniczącym Rady Weteranów -/kto o tym wiedział? Obecnie zajmuje stanowisko Dyrektora Wydziału Rozgrywek i p.o.Dyrektora Biura Polskiego Związku Tenisa Stolowegow Warszawie.
Cenię Rysiu Twoją inicjatywę i męską odwagę kontynuowania tego tematu./Jak to powiedział pewien poeta”Mówię bo jestem smutny i sam pełen winy”/ Na moje wsparcie i inicjatywę możesz liczyć,jednak tylko w tym wypadku jak już napisałem w tekście moim jak wyżej 04.listopada2013r. Cytuję”:Przed przystąpieniem do wyborów.-była Rada Weteranów winna przedstawić sprawozdanie ze swojej 2-letniej chyba działalności,wraz z podaniem szczegółowych rozliczeń finansowych. Podnoszone przez Koleżanki i Kolegów tematy muszą być wyjaśnione przez byłą Radę Weteranów w ustalonym terminie.”Pan Przybyłowicz publicznie się zobowiązał na zebraniu w Bilczy, ze to nastąpi po powrocie Pani Gł.Księgowej PZTS ze zwolnienia chorobowego.Ponieważ od dnia 14 września tzn.od zebrania w Bilczy Pan były Przewodniczący Rady Weteranów milczy w sprawie rozliczenia się Rady ze swojej działalności,w tym też finansowej,idąc za sugestiami Koleżanek i Kolegów Weteranów wnioskuję do Komisji Rewizyjnej PZTS o wnikliwe przeanalizowanie całej działalności Rady Weteranów za okres swojej działalności,przy współudziale ustalonych przedstawicieli Weteranów.
Wyjaśnienie tych spraw zamknie nie potrzebne czasem nie słuszne insynuacje na forum wypowiadane przez komentatorów. Do tego jednak czasu nie przystąpię do reaktywowania Rady Weteranów, bo w sumie /obym się mylił/ nie ładnie mi to pachnie. Znam Rysiu Twoje stanowisko i chęć aktywnego zaangażowania się w utworzenia przyszłej Rady Weteranów -ale czy to jest możliwe bez rozliczenia się byłej 7-osobowej Rady ze swojej działalności?
Zadam Ci pytanie – Czy nie uważasz jednak,że nie powinno się wchodzić „DWA RAZY DO TEJ SAMEJ RZEKI„
Pozdrawiam Cię b.serdecznie – ADAM HNYDA