Dociera do nas coraz więcej sygnałów z Iławy, gdzie zawodnicy, kibice i działacze mają problem z niejakim Zenonem Kastrauem – trenerem drużyny ITR Iława.
Mimo iż problemy były od samego początku tego sezonu, a zgłaszali je nawet zawodnicy AZS AWF Gdańsk, to dopiero teraz możemy zająć się tą sprawą, po interwencji Leszka Ruczyńskiego.
Leszek Ruczyński jest podstawowym zawodnikiem drugiej drużyny ITR-u Iława. Drużyna ta występuje w rozgrywkach 2. ligi. Ruczyński jako zawodnik chciał grać we wszystkich meczach. Miał do tego prawo. Grał nawet w meczach, w których go w ogóle nie było w miejscu rozgrywania spotkania. Wszystko za sprawą trenera ITR-u, Zenona Kastraua. – Mimo, iż mecze się nie odbyły, to na protokole wszystko jest w porządku, ba nawet w nich wystąpiłem. Po prostu spotkania zostały rozpisane – mówił w rozmowie z nami Ruczyński.
Ruczyński twierdzi, że wraz z Piotrem Mazurkiewiczem (kolegą z drużyny) jest wpisany do protokołów, mimo, iż w nich nie grali. – Razem z Mazurkiewiczem jesteśmy na protokołach tych dwóch spotkań. Nawet zdobyłem w nich po 1,5 punktu. Szkoda, że nie było mnie wtedy w Iławie, i że ten mecz został rozpisany – dodaje Ruczyński.
Innego zdania jest trener Zenon Kastrau. – Przyznam, że te mecze były o pietruszkę. Rozpisaliśmy już protokoły i nie wiedziałem, że Pana Leszka nie będzie Dlatego dałem szanse pograć rezerwowym, młody zawodnikom. Punkty dopisywaliśmy na konto Pana Ruczyńskiego. Powtarzam jeszcze raz, nie chciałem kreślić protokołów. I tak byliśmy skazani na porażkę, więc po co mieliśmy zmieniać protokół?
Podobnego zdania jest Dariusz Wierzchowski, prezes drużyny z Radzynia Podlaskiego. Twierdzi on, iż był na meczu z Iławą. – Mecz z ITR Iława odbył się na pewno. Nie po to jechaliśmy tyle kilometrów, by mówić, że nie graliśmy. Z tego, co pamiętam, to było trzech zawodników z Iławy, oni koniecznie chcieli grać ten mecz, więc dopisali Pana Ruczyńskiego, jako czwartego zawodnika. Później ten czwarty zawodnik zjawił się na sali. Jeden z zawodników nie grał, grał ktoś inny – skomentował Wierzchowski.
To dlaczego nie zareagowaliście, że wpisany jest Ruczyński, a gra ktoś inny?
– Tego ja nie wiem. Ja nie siedziałem przy stoliku. Nie pamiętam już kto ten mecz sędziował – powiedział w rozmowie z nami Prezes drużyny z Radzynia Podlaskiego, Dariusz Wierzchowski.
Wersje Pana Kastraua i Pana Wierzchowskiego różniły się od siebie. Obaj Panowie bardzo „motali się” w swoich relacjach. Można było wyczuć, że coś jest nie tak…
Jednak to nie koniec historii z Panem Kastrauem. Zarzuca mu się również specjalne dopisanie Dariusza Kabacińskiego do składu w meczu 1. ligi pomiędzy Iławą a MOKS Białymstokiem. O komentarz w tej sprawie poprosiłem obydwóch Panów. – Zenan Kastrau wpisał mnie do meczu przeciwko MOKS-owi Białystok, mimo, iż dobrze wiedział, że nie mogłem zagrać, że nie ma ze mną kontaktu. Zrobił to wbrew mojej woli, narażając drużynę na walkower, co jest równoznaczne z działaniem na niekorzyść ITR Iława. Najśmieszniejsze jest to, że podobno napisał sam do siebie SMS-a – „że się spóźnię na mecz i żeby rozpoczynali beze mnie”. Później chodził po sali i wszystkim pokazywał tą wiadomość. Do tego przeprowadził ze mną fikcyjną rozmowę telefoniczną, „ochrzaniając” mnie przez telefon, że się spóźniam. Dziwna sprawa, bo przez 10 dni nie odbierałem, ani nie dzwoniłem za pomocą mojej komórki. W Iławie dzieją się kuriozalne rzeczy. Do tego przez pół roku jak głupi trenowałem dzieci za darmo, a „moje” wynagrodzenie za wykonaną pracę z młodzieżą pobierał Kastrau, nie informując mnie o tym. Co się stało z tymi pieniędzmi, nie wiadomo – zakończył Kabaciński.
Zupełnie inaczej całą sprawę skomentował Zbigniew Kastrau. – Jeżeli chodzi o kwestie Pana Dariusza Kabacińskiego, to nie wiedzieliśmy, że go nie będzie na meczu. Cały czas liczyłem, że w tak ważnym spotkaniu wystąpi. Czekałem na jego decyzję, nie odzywał się. Wiedziałem, że ma jakieś problemy, ale nic z oficjalnego źródła. Gdybym wiedział, że Pana Kabacińskiego nie będzie, to zupełnie inaczej ustawiłbym zespół. Chcieliśmy również ponownie rozegrać to spotkanie. Jeżeli chodzi o sprawy związane z trenowaniem młodzieży przez Pana Kabacińskiego, to pozostawię to bez komentarza. Nie będę z Panem rozmawiać na ten temat – skwitował Kastrau.
Leszek Ruczyński również postanowił skomentować całą sytuację w Iławie. – Ze swej strony chciałbym jeszcze dodać, że w Iławie są profesjonalne warunki do uprawiania tego sportu, jest nowoczesna hala z pełnym zapleczem, bardzo dobre stoły, sponsorzy i kilku zawodników młodego pokolenia, którzy przy sprzyjających warunkach do treningu mogliby osiągnąć znaczące sukcesy. Niestety destrukcyjna prywata prowadząca systematycznie od kilku lat przez Zenona Kastraua doprowadziła w tym sezonie do całkowitego upadku tenisa stołowego w Iławie. Sztuczny twór, którym była przez kilka lat 1. liga (żadnego wychowanka!) rozpadł się, według mnie, z powodu już zbyt dużej zachłanności Zenona Kastrata. Obecnie zalega on wszystkim zawodnikom z wynagrodzeniem za ten sezon i mogą zapewne o tych pieniądzach zapomnieć. Dziwi mnie postawa WMZTS jak i PZTS, które były poinformowane o jego praktykach i nic w tym kierunku nie zrobiły. Widocznie „ręka rękę myje” – zakończył Ruczyński.
O pomoc w załatwieniu tej sprawy poprosiliśmy Sylwestra Małeckiego z PZTS, który nie chciał dziś komentować całej sytuacji, ale prosił o telefon za kilka dni.
Kto ma racje? O tym zadecyduje PZTS na czwartkowym zebraniu. Ale czy działacze PZTS-u będą na tyle odważni, by wystawić naganę trenerowi Kastrauowi? Przekonamy się w najbliższych dniach.