W ostatnim meczu 13. kolejki ekstraklasy kobiet, AJD PRINT CYCERO ROLNIK AZS Częstochowa podejmował LUKS Orneta.
Mecz praktycznie o niczym nie decydował, bo żadna z tych drużyn nie ma już szans na walkę o medale. Jednak częstochowianki potraktowały to spotkanie bardzo poważnie, mimo, iż do meczu przystąpiły osłabione brakiem Mart Gołoty, której miejsce zajęła Elżbieta Małczak.
Spotkanie rozpoczęło się punktualnie o godzinie 18:00. Niestety, do mecz przystąpił tylko zespół z Częstochowy, bowiem drużyna nie pojawiła się w częstochowskiej auli AJD. Po upływie przepisowych 30 minut, sędzia Bartłomiej Zawada „odgwizdał” walkower na korzyść częstochowianek.
Komentarz redakcji:
Aż żal patrzeć na takie widowiska. Drużyna z Ornety wolała zapłacić 2000 zł kary, niż przyjechać na mecz i „przegrać” w sportowej rywalizacji. Słyszałem dwie wersje, dlaczego Orneta nie przyjechała na mecz. Pierwsza, ok. godziny 12. i brzmiała „nie przyjedziemy na mecz, bo mieliśmy wypadek”. To można zrozumieć, ale kilka godzin później kolejny telefon i informacja, że nie przyjedziemy BO NIE! I już. Czy tak postępuje się w najwyższej klasie rozgrywkowej? Czy takie zachowanie jest dopuszczalne w „poważnym” świecie tenisa stołowego? LUDZIE, albo uprawiamy sport na poziomie profesjonalnym i traktujemy się poważnie, albo gramy w lidze amatorskiej i nie „podniecamy” się kobiecą ekstraklasą.