W ostatnim mecz 6. kolejki ekstraklasy kobiet spotkały się dwie drużyny, które w tym sezonie powalczą najwyżej o utrzymanie. Naprzeciw siebie stanęły: AZS AJD Częstochowa oraz AZS AE Wrocław.
Obie drużyny przed spotkaniem zapowiadały zwycięstwo, ale zwyciężyć mogła tylko jedna z nich.
W pierwszej partii spotkały się: eksreprezentantka Polski – Magdalena Cichocka, oraz najlepsza zawodniczka AJD, Yang Xin. Obie zawodniczki rozpoczęły ten mecz bardzo nerwowo. Widać było to szczególnie po częstochowiance, która psuła proste piłki. Mimo, że Cichocka zepsuła w pierwszej odsłonie trzy serwisy, to ona cieszyła się z wygranej w tym secie. Wrocławianka wygrała 11:8. Jednak to było wszystko, na co było stać w tej partii zawodniczkę z Wrocławia. Trzy kolejne sety Yang Xin zagrała bardzo skutecznie, wygrała je kolejno do: 6, 7 i 5, a cały mecz 3:1.
W drugim spotkaniu zobaczyliśmy aktualną reprezentantkę Polski, Martę Gołotę i najlepsza pingpongistka AZS AE, Yu Ying. Po raz kolejny Gołota nie pokazała się z dobrej strony kibicom z Częstochowy. Mecz trwał niecałe 10 minut, a Yu Ying wygrała pewnie 3:0.
W trzeciej grze widzieliśmy najbardziej zacięte widowisko tego wieczoru. A w niej Agata Pastor spotkała się z Darią Łuczakowską. Pierwszy set od samego początku należał do częstochowianki. Piękne topspiny bekhendowe całkowicie rozbiły wrocławiankę. Pastor wygrała do „7”. Druga odsłona nie była już tak jednostronna. Obie pingpongistki walczyły o każdy punkt, a o zwycięstwie zadecydowała końcówka, w której to lepsza była Łuczakowska wygrywając 11:9. Trzeci set, jak się później okazało, był najważniejszy. Agata Pastor prowadziła już 9:7, przy własnym serwisie, a mimo to musiała uznać wyższość rywalki. Gdyby Pastor wykończyła dwie wypracowane wcześniej piłki, wygrałaby tego seta. Daria Łuczkowska powstrzymała nerwy na wodzy i konsekwentnie wypunktowała rywalkę. Wrocławianka wygrała tego 11:9. Po zmianie stron, Pastor zagrała znacznie lepiej, z większą determinacją, dzięki czemu wygrała do „6”. O zwycięstwie w tym meczu zadecydował piąty set. A w nim od samego początku przewagę osiągnęła Łuczakowska, która wygrała 11:6 i spotkanie 3:2.
W czwartym mecz zobaczyliśmy dwie zawodniczki z Chin: Yang Xin oraz Yu Ying. Partia ta powinna być najbardziej zacięta i widowiskowa. Powinna, ale nie była! W niespełna dziewięć minut Xin pokonała swoją rywalkę 3:0.
Ostatnia gra w tym spotkaniu, to starcie dwóch zawodniczek, które jeszcze w tegorocznych rozgrywkach nie odniosły zwycięstwa. Marta Gołota stanęła naprzeciw Magdaleny Cichockiej. Spotkanie mogło się podobać kibicom tylko w pierwszym secie, zakończonym przewagami, w których lepsza była wrocławianka. W drugim secie było jeszcze gorzej, nudna gra i bardzo proste błędy sprawiły, że to widowisko nie można było nazwać „meczem ekstraklasy”. Drugą odsłonę wygrała Cichocka do „7”. Trzeci set to zupełnie inna, odmieniona gra Gołoty, po prostu zaczęło jej „siedzieć”. Reprezentantka kraju wygrała 11:5. Jednak to wszystko, na co było stać Martę Gołotę podczas tego spotkania. Czwarty set zdecydowanie wygrała Magdalena Cichocka 11:3 i mecz 3:1. Kibice z Częstochowy oczekują czegoś więcej po Marcie Gołocie, która w tej chwili w ekstraklasie ma bilans 0:6!
Dzięki zwycięstwu Magdaleny Cichockiej, Wrocław pokonał Częstochowę 3:2.
Nasz komentarz:
Tak nudnego meczu ekstraklasy nie widziałem od dawna. Prawie wszystkie zawodniczki nie czerpały radości z gry w tenisa stołowego. Zero uśmiechu, zero fantazji, tylko czysty sport. Czy do tego zmierza polski tenis stołowy, że zawodniczki grają, bo muszą? Czy tak mają wyglądać mecze ekstraklasy? Wiadomo, że liczy się wygrana, ale trzeba też czerpać przyjemność z tego, co się robi. Dzisiaj tej przyjemności niestety nie widziałem.
Wyniki:
AZS AJD Częstochowa – AZS AE Wrocław 2:3
Yang Xin – Magdalena Cichocka 3:1 (-8, 6, 7, 5)
Marta Gołota – Yu Ying 0:3 (-9, -6, -4)
Agata Pastor – Daria Łuczakowska 2:3 (7, -9, -9, 6, -6)
Yang Xin – Yu Ying 3:0 (10, 3, 4)
Marta Gołota – Magdalena Cichocka 1:3 (-12, -7, 5, -3)