Finał marzeń? Finał zgodny z przewidywaniami? Tak można nazwać to, co się dzieje w Dobrzeniu Wielkim. W finale mistrzostw Polski kadetek w tenisie stołowym, spotkają się dwie najwyżej rozstawione zawodniczki, Magdalena Szczerkowska (GLKS Nadarzyn) i Klaudia Kusińska (LUKS Orneta).
Będąc wczoraj w Dobrzeniu Wielkim, tak się zastanawiałem. Po co te dwie zawodniczki jeszcze tutaj grają? Przecież to było bardziej niż pewne, że obie spotkają się w finale. Fakt, Kusińska przegrała w drużynówce z Aniką Kocoń (LUKS Chełmno) 2:3. Ale to był raczej wypadek przy pracy. Różnica poziomów pomiędzy tymi dwoma zawodniczkami (Szczerkowską i Kusińską), a resztą, wygląda tak, jakby porównać czołowe zawodniczki polskiej ekstraklasy z czołówką pierwszej ligi.
Po meczach ćwierćfinałowych, przeciwniczki Kusińskiej i Szczerkowskiej były zadowolone, że podjęły jakąś walkę, że nawet jedna z nich wygrała seta (Ślifirczyk z Kusińską). To wszystko na co było je stać. O zwycięstwie w meczu nie można było nawet marzyć.
Wracając do meritum tego krótkiego tekstu, chciałbym zaznaczyć, że takiej klasy kadetki nie powinny rywalizować na tle ogólnopolskim ze swoimi rówieśniczkami w Polsce, tylko powinny jeździć i ogrywać się w Europie. W Polsce teraz dla nich jest dobra kategoria juniorek, jednak…do czasu, bowiem przyszłym roku nie zobaczymy już w niej Partyki, Bąk czy Grzybowskiej
Szczerkowska i Kusińska mogły od razu rozegrać finał i pojechać do domu. Jednak to nie jest zgodnie ze sportowym duchem rywalizacji, dlatego dobrze, że…przyjechały i zagrały. Może w końcu zobaczymy pojedynek kadetek stojący na jakimkolwiek poziomie? Oby to było w finale, by to było siedem setów.
Wyniki półfinałów:
Szczerkowska – Krzewicka 4:0 (11:6, 11:9, 11:3, 11:8)
Kaszuba – Kusińska 1:4 (11:4, 9:11, 6:11, 10:12, 7:11)