W niedzielę zakończył się jedyny w Polsce turniej z cyklu ITTF Pro Tour, Polish Open 2009. Nadszedł czas podsumowań, tych niesportowych tej niezwykłej imprezy.
Podsumowanie Waldemara Czapskiego:
A – Całkowity brak promocji wydarzenia.
Wystarczy (tak na przyszłość):
– wydrukować WCZEŚNIEJ – 5 000 – 10 000 plakatów, przekazać część ościennym związkom – poprosić by rozdały do klubów, kluby rozwiesiły w okolicznych szkołach (robiąc przy okazji reklamę sekcji). Plakat powinien pokazywać wizerunek naszej największej obecnie medialnej gwiazdy Natalki Partyki + oczywiście innych zawodników (dzieci pytane obecnie w szkołach o wielkie nazwiska tenisa stołowego odpowiadają jednoznacznie: PARTYKA). Podkreślać, że jest to jedyna i największa impreza tego typu w naszym kraju – święto tenisa stołowego.
Nieść przesłanie AKCJI pt. WSZYSCY RAZEM NA TRYBUNACH z oznaczoną datą i godzinami tego spotkania.
– powiesić kilka bilbordów + 3000 plakatów w mieście.
– ZAPROSIĆ – wszystkie związki wojewódzkie, rezerwując miejsce na trybunach.
– POPROSIĆ – aby tego dnia nie organizowano: kolejek ligowych, WTKów, czy innych większych imprez.
– piękny i duży baner który wisiał na hali należało ustawić wcześniej przy trasie obok Torwaru – koniecznie podświetlić (szybko robi się ciemno). Oczywiście poprawnie powiesić dwie reklamy na budynku.
– dbać o poczytne strony internetowe i promować wydarzenie.
– wpuścić wszystkich za przysłowiową złotówkę (i przekazać na słuszny cel). Łatwo moglibyśmy policzyć ilość uczestników.
– rozdawać ulotki promocyjne na odbywających się wcześniej dużych imprezach.
– umieścić reklamę Pro Touru w prasie i magazynach o tematyce Tenis Stołowy (osobiście proponowałem prezesowi Kawie 4 strony (po kosztach druku) w Magazynie Turniej na promocję wydarzeń – odparł że jak będzie potrzeba to PZTS samo wydrukuje stosowny folder lub czasopismo).
Na koniec:
Całość opisanych brakujących działań promocyjnych wyceniam max na ok. 20 000 zł (przy puli nagród ok. 360 000 zł). Robiąc to wszystko z obrzydzeniem organizator mógłby powiedzieć:
NIKT SIĘ TENISEM STOŁOWYM W TYM KRAJU NIE INTERESUJE!
Popularyzacja tenisa stołowego wykonana np. przez Grodzisk Mazowiecki i Dariusza Szumachera, Dariusza Zwolińskiego z Nadarzyna oraz wielu innych osób PROCENTUJE. Przy żadnym nakładzie promocyjnym udało się uzyskać tak wielką ilość osób na trybunach?!?! UKŁONY, PODZIĘKOWANIA I BRAWA DLA PUBLICZNOŚCI.
B – Bardzo słabe oznaczenie gier.
Nie wiadomo było kto i kiedy będzie występował. Przydały by się tablice z imieniem i nazwiskiem przy stołach lub informacja na tablicy świetlnej.
– sędziowanie tyłem do publiczności to ewidentny błąd.
– brak zapowiedzi.
Dobrze by było gdyby ktoś poinformował wszystkich o ciekawszych meczach przez mikrofon. Krzysztof Bluj próbował to robić rok temu. Były nawet charakterystyki zawodników. Wychodziło super (choć nie bardzo w języku obcokrajowców).
C – W oznaczonych wcześniej (na plakatach i innych reklamach) godzinach największej frekwencji nie powinno zabraknąć VIPów. Tylko wtedy osiągniemy sukces gdy na trybunach TV zarejestruje znane wszystkim twarze ze świata kultury i sportu, zaproszone zostaną władze stolicy itd.
D – Nikomu nie chciało się poszukać sponsorów dla tak wielkiego wydarzenia. Miasto Warszawa + COS + Andro + nieliczne media – to podstawa finansowania całości.
E – Pączki za 4 zł – zdzierstwo!!!
F – jak całkiem fajnie.
Mogę jednak dodać, że było lepiej i nasza dyscyplina staje się coraz bardziej popularna (choć niestety słabsza sportowo).
Tomasz Krzeszewski podczas wyjaśnień
Teraz same plusy:
A – było więcej osób.
Szacunkowo powiem że przez pierwsze trzy dni ok. 50-100 osób w sobotę padł rekord. Podczas gry Bartosza Sucha (na trybunach siedziało 400 – 500 kibiców wraz z zawodnikami). Finały szacuję na 200 – 300 oglądających. Czyli średnio ok. 150 – 200 osób dziennie.
SUKCES!!!?
finały – kibice
B – Doskonała praca u podstaw Sylwestra Małeckiego, mistrza komputera i mikrofonu Krzysztofa Bluja, przepiękne zdjęcia Ireneusza Kanabrodzkiego oraz czujne oko na całość Dyrektora Pro Tour 2009 – Piotra Pielacińskiego.
Dyrektor Polish Open Piotr Pielaciński
C – Fantastycznie prowadził biuro prasowe Piotr Hayder (bardzo dziękujemy).
D – Było pięknie i zielono. Dobre oświetlenie, podłoga itp.
E – Czołowa zawodniczka (gwiazda?) naszego kraju – Magda Sikorska bardzo dobrze udzielała wywiadów w TV
Magdalena Sikorska i jej parcie na szkło
a Ireneusz Kanabrodzki rozdawał wszystkim plakaty (już na przyszły rok)
Ireneusz Kanabrodzki podczas akcji promocyjnej
F – Prezes Andrzej Kawa w świetle migoczących fleszy wręczał grubą kasę.
Jest super, jest super, więc o co ci chodzi?
Waldemar Czapski
Komentarz redakcji:
Turniej w Warszawie był przeprowadzony bardzo dobrze. Za co należą się duże brawa dla dyrektora tych zawodów. Dużym minusem jest brak orientacji przez sędziów, przy sprawdzaniu sprzętu „maszynką” do wykrywania tuningu. Na pytania typu „czemu ta rakietka jest zła”, nikt nie znał odpowiedzi. W ten oto sposób wielu zawodników miało problemy sprzętowe, w m.in. wicemistrzyni Polski Xu Jie czy też Chinka Li Xiaodan. W dodatku, Ireneusz „człowiek z aparatem” Kanabrodzki zachowywał się jak nadęty buc. Nie tylko wobec mnie, ale także wobec innych dziennikarzy. To jest przykre, co ten człowiek wyprawia. Brak na sali informacji, kto, gdzie i z kim gra, jest szczególnie wobec nielicznych kibiców małym faux pas. Ale największym faux pas tej imprezy, był widok byłego trenera męskiej reprezentacji, komentatora Polsatu Sportu i Eurosportu, Stefana Dryszela przy stoisku firmy Andro, gdzie był po prostu sprzedawcą. Panie Stefanie, why?