Mistrzostwa Europy kadetów i juniorów w Pradze są dla nas bardzo szczęśliwe. Nasi reprezentanci zdobyli już na nich cztery medale. Po raz kolejny udowodniliśmy, że liczymy się w Europie, przynajmniej w juniorach.
Patrząc na te wyniki i dokonania naszych zawodników, chwalimy PZTS, że to dzięki niemu nasi reprezentanci osiągnęli to wszystko. Ale warto odnotować, że żaden tegoroczny medalista nie gra w ośrodku PZTS.
Dla przypomnienia, Magdalena Szczerkowska i Klaudia Kusińska trenują w Nadarzynie, Piotr Chodorski w Głosce, Robert Floras w Grodzisku Mazowieckim, Roksana Załomska w Lidzbarku Warmińskim. Ośrodki Polskiego Związku Tenisa Stołowego są w Drzonkowie, Krakowie i w Gdańsku.
Pozostawię to bez komentarza.
Jak już wspomniałem, mamy tych medali kilka, ale zastanawiające jest to, że Polski Związek Tenisa Stołowego nie do końca był przekonany, że zdobędziemy jakikolwiek medal. Kadetki i kadeci, wraz z trenerami, mieli wykupiony cały pakiet (hotel, wyżywienie) do 17 lipca, gdzie gry indywidualne rozpoczęły się 16 lipca; a juniorzy i juniorki wraz z ekipą trenerską, cały pakiet mieli wykupiony do wczoraj! Dziś są półfinały i finały. PZTS po raz kolejny nie wierzył w naszych zawodników! Czy tak mają wyglądać oszczędności, gdzie zawodnicy i zawodniczki po cztery osoby śpią w dwuosobowych i dwułóżkowych pokojach? Gdzie nasz masażysta śpi na tzw. „krzywy ryj”? Nie mają noclegu, ale nie mają też wyżywienia. Jak sami nic sobie czegoś nie kupią, to nasi medaliści chodzą po prostu głodni. Jak tak może być? Wyobrażacie sobie taką sytuację chociażby w reprezentacjach Słowenii, Belgii, Rumunii czy Niemiec? Ja nie!
Oszczędności oszczędnościami, ale nie można cięć zaczynać od medalistów. To dzięki nim ministerstwo daje nam pieniądze. To oni są wizytówką PZTS. Pieniądze się zawsze znajdą. Chociażby, nie musimy kupować biletów lotniczych u ciotki dziewczyny jednego z pracowników PZTS. Dla przykładu podam, że np. na jeden z Pro Tourów juniorskich do Szwecji, PZTS za jeden bilet lotniczy zapłacił ok. 2000 zł. Ten sam bilet, w tym samym samolocie, kosztował jeden z podwarszawskich klubów, który wysyłał tam swoich zawodników, ok. 500 zł. Takich przykładów jest wiele.
Dlatego Szanowni Działacze PZTS, zastanówcie się nad tym, na co wydajecie nasze pieniądze.