Łzy wzruszenia, gratulacje, kwiaty i medale zawieszone na szyi – tak przez dwa dni polskie pingpongistki wyobrażały sobie niedzielne popołudnie, kończące turniej w Sankt Petersburgu. Trudno sobie wyobrazić, co przeżyły, kiedy dowiedziały się, że nie będą mogły uczestniczyć w ceremonii wręczenia nagród – pisze Przegląd Sportowy.
– Kiedy w piątek awansowałyśmy do półfinału, byłam szczęśliwa, bo to oznaczało mój pierwszy medal na wielkim turnieju w kategorii seniorek – mówi nadzieja polskiego pingponga Natalia Partyka.
Wszystko dlatego, że związkowi działacze nie wierzyli, że Natalię i jej deblową partnerkę Xu Jie stać na jakikolwiek sukces i wykupili im bilety powrotne już na piątek, czyli dzień rozgrywania ćwierćfinałów. – Nie wiem, kto ustalił tę datę. Przypuszczam, że wiceprezes PZTS Wojciech Waldowski lub szef szkolenia Marek Rzemek. Bo na pewno nie ja – broni się trener Leszek Kucharski.
Znaczna część ekipy, czyli m.in. Wang Zeng Yi, Lucjan Błaszczyk i Li Qian mieli od razu załatwione loty na niedzielę. – Widocznie w nich wierzono bardziej. Poza tym istotne były też kwestie finansowe, bo każdy dzień w Rosji to 160 euro na osobę – mówi Kucharski. – Cały plan wyjazdu ustalał szef szkolenia z trenerami mężczyzn i kobiet, a zaaprobował go wiceprezes Waldowski – wyjaśnia prezes PZTS Jerzy Dachowski.
Problemu by jednak nie było, bo Xu i Partyce udało się przebukować bilety na poniedziałek. Tyle że w niedzielne południe Kucharski zauważył, że właśnie mija ostatni dzień ważności rosyjskich wiz całej polskiej ekipy. – Nie sprawdzałem tego wcześniej, bo kto patrzy na takie rzeczy? Przestraszyłem się, że będziemy mieć problemy i przyspieszyłem powrót na niedzielę. Wiadomo, że Rosjanie nie są ostatnio zbyt przyjaźnie nastawieni do Polaków – tłumaczy szkoleniowiec.
– To wstyd, wszyscy odebrali medale, tylko naszych zabrakło. Przyznaję, to jest skandal. Nie było jeszcze takiej sytuacji w historii polskiego tenisa stołowego. Winny jest trener Kucharski, który samowolnie przebukował bilety na niedzielę. Dziwi mnie to, bo jest doświadczonym człowiekiem, który podróżował przecież po całym świecie – powiedział prezes PZTS Jerzy Dachowski. – Prezes Rosyjskiej Federacji Tenisa Stołowego, a zarazem minister transportu Rosji zapewnił mnie, że uczestnicy ME mogą zostać w Rosji aż do 15 października – twierdzi wiceprezes Waldowski.
Tenisistki wróciły więc do domu bez medali.
Wojciech Osiński – Przegląd Sportowy
Przeczytaj artykuł: Z winy PZTS Polki nie odebrały medali!