Li Qian jako pierwsza reprezentantka Polski w tenisie stołowym zagra w wielkim finale Pro Tour w Makau (11-14 grudnia). Na razie podobnymi sukcesami nie może pochwalić się była kadrowiczka Anna Janta-Lipińska, która po powrocie z Niemiec występuje drugi sezon w Bronowiance Kraków. „Jestem typem walczaka i nie powiedziałam ostatniego słowa” – zaznacza.
„Nie mam najlepszego bilansu w lidze (2-5), ale nie postawiłam jeszcze kropki nad „i”. Wierzę, że ciężka praca na treningach i doświadczenie zdobyte w Bundeslidze wreszcie zaprocentują. Jednym przychodzi to z łatwością, inni muszą czekać długie lata” – powiedziała PAP Janta-Lipińska, która w kwalifikacjach do warszawskiego Pro Touru odniosła dwa zwycięstwa po 0:4, ale odpadła w pierwszej rundzie zawodów.
Jako 20-latka wyjechała do Niemiec, gdzie grała w Homberger TS. Występowała m.in. z reprezentantką Niemiec Zhenqi Barthel i Włoszką Wenling Tan Monfardini. W tym składzie zdobyły Puchar ETTU (Europejskiej Unii Tenisa Stołowego), a w finale kontynentalnych rozgrywek Polka pokonała mistrzynię Niemiec Tanję Hain-Hofmann.
„W Niemczech nauczyłam się wielu rzeczy. Na słabszą postawę mają wpływ różne zmiany w życiu prywatnym. Nie ze wszystkimi potrafiłam się pogodzić i przystosować. Jednak powoli dochodzę do siebie i ode mnie tylko zależy, jak będzie wyglądała dalsza kariera. Jestem typem walczaka i jeszcze na pewno zaskoczę wszystkich tych, którzy mnie skreślili, bo sobie też mam coś do udowodnienia” – stwierdziła krakowianka.
„Mam nadzieję, że będę dalej grała w Bronowiance i w jej barwach powalczę w przyszłym sezonie w Pucharze ETTU. Motywacji i siły do boju o najlepsze miejsca mi nie brakuje” – dodała była reprezentantka Polski. /PAP/