Przez ostatnie kilkanaście miesięcy o tenisie stołowym pisały największe polskie dzienniki. Naszą dyscypliną pokazywała również telewizja. Ale to wszystko nie za sprawą sukcesów, ale przez zaangażowanie kilku osób i jednej pingpongowej osobowości, jaką niewątpliwie jest Natalia Partyka.
Natalia Partyka jest fenomenem w Polsce, jak i na świecie. Ta niepełnosprawna zawodniczka jest wręcz rozchwytywana przez media. Co chwile udziela jakieś wywiady, bierze udział w programach telewizyjnych, a nawet gra w filmach. Fenomen Partyki wziął się stąd, że jako niepełnosprawna rywalizuje z pełnosprawnymi, często z niezłym skutkiem.
O Natalii Partyce mówili już chyba wszyscy, pisały też największe gazety. Ale po wywalczeniu przez „polskie Chinki” Xu Jie i Li Qian awansu na olimpiadę, dzięki czemu trzecia zawodniczka z Polski pojedzie i zagra w Igrzyskach w turnieju drużynowym (a jest nią Partyka), mówi się o niej jeszcze więcej. Co mnie naprawdę cieszy. Ostatnia o Natalii napisała Gazeta Wyborcza w dodatku „Wysokie Obcasy”.
Ale nie tylko Natalia Partyka jest rozchwytywana przez media. To samo dotyczy naturalizowanej Chinki Li Qian, która jest wręcz oblegana przed podkarpacką prasę. Co chwilę można przeczytać o tym, co słychać u Li Qian, w jaki sposób przygotowuje się do olimpiady, czy też co lubi jeść. A do tego w przyszłym tygodniu o Li Qian będziemy mogli przeczytać w męskim dodatku do „Polska The Times”.
Nie inaczej jest z kolejną naturalizowaną Chinką Xu Jie, o której nie tak dawno czytałem w „Polityce”. Xu może nie sprzedała swojego sukcesu, jakim jest wywalczenie awansu na igrzyska, tak samo jak Partyka czy Li, ale gazety o niej piszą, dzięki czemu nasza dyscyplina jest widoczna w mediach.
Spośród tych trzech zawodniczek najlepiej umie sprzedać swój sukces Partyka, która jak wspominałem, nie wywalczyła awansu na igrzyska, ale dzięki wysokiemu rankingowi „polskich Chinek” pojedzie do Pekinu i zagra w turnieju drużynowym.
W igrzyskach weźmie udział również Lucjan Błaszczyk, który przez zaniedbanie Holendra Trinko Kena zajmie jego miejsce w gronie olimpijczyków.
Patrząc realnie, występ naszych zawodniczek zakończy się na pierwszej bądź drugiej rundzie. Jedynie Li Qian może coś powalczyć w turnieju indywidualnym. Z pewnością awans do 1/8 finału byłby dla niej życiowym sukcesem, ale jest również w jej zasięgu. Jeżeli chodzi o Błaszczyka, to powinien awansować do trzeciej rundy.
Zastanawia mnie jedno, skoro prasa zaczyna doceniać nasze tenisistki stołowe, skoro TVP INFO pokazuje relacje z ekstraklasy mężczyzn, to czy tenis stołowy wyszedł z podziemia? Czy pingpong przestał być świetlicową zabawą? Czy jest to w tej chwili wielkie halo o nic?
Pozostaje nam czekać na dalszy rozwój sytuacji. Swoją drogą będę miał okazję pokibicować Polakom w Pekinie. Ale czy coś tam ugrają? Czas pokaże…