Natalia Partyka miała ofertę z najlepszego niemieckiego klubu, FSV Kroppach, ostatecznie nie trafiła do tego klubu. Reprezentantka Polski w tenisie stołowym zostaje w Polsce.
Partyka miała kilka propozycji z Niemiec, najbliżej było jej właśnie do Kropach, aktualnego lidera Bundesligi i finalisty Ligi Mistrzów – informuje Przegląd Sportowy.
– Na 95 procent byłam pewna, że będę tam grać. Mogłabym trenować w Gdańsku, a na mecze w Kroppach latałabym samolotem. To mi pasowało, bo na Wybrzeżu mam bardzo dobre warunki do treningu i świetnego szkoleniowca Michała Dziubańskiego – opowiada Partyka.
Transfer jednak nie wypalił, bo w FSV zdecydowała się zostać Węgierka Krisztina Toth, którą miała zastąpić Partyka. Nasza zawodniczka jednak nie żałuje. – Jak będę dobrze grać, to pojawią się kolejne oferty – twierdzi. Na razie przygotowuje się do decydujących spotkań w polskiej lidze w barwach SKTS Sochaczew.
źródło: Przegląd Sportowy