Pod znakiem zapytania stoi występ Jakuba Kosowskiego (SV Pluederhausen) w drużynowych mistrzostwach świata w tenisie stołowym w Moskwie (23-30 maja). Mimo urazu barku i zaleconego odpoczynku, reprezentant Polski gra w meczach niemieckiej ekstraklasy.
W poniedziałkowy wieczór wystąpił w spotkaniu przeciwko TG 1837 Hanau (3:2). W singlu przegrał ze słynnym Joergiem Rosskopfem 1:3, ale zdobył punkt w decydującej grze – w deblu, razem z Serbem Aleksandarem Karakaseviciem.
Walczący o utrzymanie SV Pluederhausen ma kłopoty kadrowe, bowiem zwolniony został słabo spisujący się w rundzie rewanżowej Anglik Paul Drinkhall.
„Szef klubu zdecydował, że więcej u nas nie wystąpi, dlatego ja z konieczności wychodzę do stołu. Staram się oszczędzać rękę jak tylko mogę. Lekarz zakazał mi grania, a ja drugi raz z rzędu pojawiłem w składzie. W tej sytuacji nie wiem, kiedy się wyleczę” – powiedział Kosowski.
Uraz barku ciągnie się za nim od paru miesięcy. Polak liczył, że po zeszłomiesięcznych mistrzostwach kraju w Sosnowcu, w których nie zdobył żadnego medalu, wreszcie odpocznie i skupi się tylko na podreperowaniu zdrowia. Sytuacja skomplikowała się ze względu na słabe wyniki ligowe jego zespołu.
27-letni Kosowski, mistrz Polski z 2006 roku, już wcześniej podpisał kontrakt z TTC Frickenhausen. Umowa obowiązuje jednak tylko na grę w ekstraklasie, tymczasem ten klub zajmuje ostatnie miejsce w Bundeslidze. „Musimy poczekać jeszcze parę dni do końca rozgrywek, wtedy będę wiedział, co dalej” – dodał. /PAP, Onet/