Natalia Partyka skoncentruje się na rywalizacji w zawodach dla profesjonalistów. W imprezach niepełnosprawnych startować będzie najwyżej raz w roku i to z pobudek towarzysko-sentymentalnych, niż z chęci posiadania medali – pisze Przegląd Sportowy.
W tej rywalizacji zdobyła już bowiem wszystko. Wczoraj 19-latka rozpoczęła zajęcia na AWFiS w Gdańsku. Na inaugurację zatańczyła polkę.
– W sporcie niepełnosprawnych jestem od siódmego roku życia. To rzesze znajomych i dużo fajnych wspólnych przeżyć. Dlatego nie zrywam ostatecznie z tą ekipą. Jednak profesjonalny tenis stołowy jest najważniejszy. Gdybym miała wybierać: jechać na turniej Pro Tour czy na mistrzostwa świata lub Europy niepełnosprawnych, to postawię na to pierwsze – zdradziła nam brązowa medalistka mistrzostw Europy seniorek w deblu oraz mistrzyni paraolimpiady z Aten i Pekinu.
Partyka nie opuszcza rodzinnego Gdańska, choć w mieście nie ma klubu, w którym mogłaby występować w ekstraklasie. – Już czwarty sezon gram na wyjeździe – śmieje się Natalia. – Niestety, nic nie wskazuje na to, że coś się zmieni – dodaje już poważnie. Obecnie reprezentuje barwy Sochaczewa, a wcześniej grała na chwałę Ornety.
Prezydent Gdańska przyznał zawodniczce 5 tysięcy złotych nagrody za tegoroczne osiągnięcia. Mistrzom olimpijskim z Pekinu Leszkowi Blanikowi i Adamowi Korolowi płacił dziesięć razy tyle. – Słyszałam o 50-tysięcznych premiach, ale nie będę narzekać. Lepiej mieć 5 tysięcy niż nic – mówi pingpongistka.