Wyobrażacie sobie, że zawodnicy poświęcający się całkowicie tenisowi stołowemu, grający w kadrze Polski, ba w kadrze olimpijskiej, trenujący na co dzień w ośrodku Polskiego Związku Tenisa Stołowego muszą płacić za salę? Ja sobie nie mogę tego wyobrazić, ale taka sytuacja dzieje się w Polsce.
W ośrodku Polskiego Związku Tenisa Stołowego w Gdańsku trzeba płacić za salę! O tym wiadomo od sześciu lat, ale nigdy nie było tak, że reprezentanci Polski, zawodnicy z kadry olimpijskiej musieli płacić za salę. Jednak od dziś muszą! To nowy pomysł wiceprezesa PZTS Wojciecha Waldowskiego na napełnienie kasy PZTS-u.
– Wszyscy płacili i będą płacić. To stara sprawa sprzed sześciu lat – komentuje Sylwester Małecki, opiekun hali PZTS w Gdańsku. – Nigdy nie musiałem płacić za salę w Gdańsku. Nie po to trenuje, poświęcam się dyscyplinie, reprezentuje nasz kraj, by płacić za salę, która należy do związku. To jest skandal! – burzy się reprezentant Polski Bartosz Such.
– Po to mnie chcieli sprowadzić do Polski, bym napełniał kasę PZTS-owi? Niby nie są to jakieś olbrzymie pieniądze, ale chodzi o sam fakt. PZTS chce na kadrowiczach zarabiać. W Niemczech jest to nie do pomyślenia – dodaje Such.
– Jestem całą sprawą oburzony. To jest nieporozumienie – bulwersuje się Marcin Kusiński, kolejny reprezentant Polski.
Szkoda tylko, że dziurę budżetową PZTS-u działacze chcą łatać w ten sposób.